poniedziałek, 17 lutego 2020

mogilnicka nowinyZofia Mogilnicka przybliża sylwetkę człowieka niezwykłego - Kazimierza Urbanika, który był jednocześnie krzemieńczaninem, brzeżanienem i wrocławianinem...

Od dziesiątków lat, przy różnych okazjach, piszemy i mówimy o zasłużonych krzemieńczanach, dla miasta, tej ziemi, a szczególnie dla Liceum Krzemienieckiego.
Najczęściej zaczynamy od założycieli Gimnazjum Wołyńskiego Tadeusza Czackiego i Hugona Kołłątaja. W galerii sław tego okresu (1805 – 1832) powtarzają się nazwiska Juliusza Słowackiego, Antoniego Malczewskiego, Józefa Korzeniowskiego, Alojzego Felińskiego, Joachima Lelewela, Euzebiusza Słowackiego i Wilibalda Bessera.
Okres II Rzeczpospolitej rozpoczynamy od tego, który reaktywował tę uczelnię swoim dekretem z 1920 roku. Naczelnika Państwa marszałka Józefa Piłsudskiego „ by w nowych warunkach nadal pełniło służbę na pożytek Ojczyzny, nauki i cnoty.” Z niepodległej Polski nie mogło zabraknąć zasłużonych wizytatorów i kuratorów Liceum Krzemienieckiego: Marka Piekarskiego, Juliusza Poniatowskiego, Eustachego Nowickiego, Karola Kochlera, czy Stefana Czarnockiego.
Kilkanaście placówek naukowych różnego typu działało i rozwijało się dzięki ofiarnej i twórczej pracy licznego grona pedagogów. Nie sposób wszystkich wymienić, chociaż niektórych: Zdzisław Zaremba, Franciszek Mączak, Zdzisław Opolski, Stanisław Sheybal, Kazimierz Troszyński, Aleksander Berger, Jadwiga Falkowska, Julian Kozłowski, Halina Paliwodzianka, Ludwik Gronowski, Klemens Dębowski, Roman Chromiński.
Wśród zasłużonych krzemieńczan brakuje nazwiska prof. dr. hab. Kazimierza Urbanika, nie wiadomo gdzie go umieścić i dlaczego jest pomijany. A urodził się jak nikt inny (poza Juliuszem Słowackim) w Krzemieńcu. Przyszedł na świat 9 lutego 1930 roku w rodzinie rzemieślniczej (ojciec był stolarzem). Spośród wszystkich wielkich tylko on uczęszczał do Szkoły Ćwiczeń Liceum Krzemienieckiego. Jego koleżanką klasową była już nieżyjąca Wanda Orłowicz (z domu Jankowska). Opowiadała, że Kazik był uczniem niezdyscyplinowanym, na lekcjach rozmawiał, rozśmieszał, odwracał uwagę innych, ale mógł sobie na to pozwolić, bo był uczniem wyjątkowo zdolnym. Lata wojny też spędził w Krzemieńcu, uczęszczając do szkoły radzieckiej.
Wiosną 1945 roku w ramach repatriacji rodzina Urbaników (matka i dwóch synów) znalazła się w Brzegu nad Odrą. Ciężko im się żyło, bo ojciec nadal przebywał w wojsku polskim, a matka miała amputowaną nogę. Pomagali sąsiedzi. Po zdemobilizowaniu wrócił ojciec i zaczął pracować w swoim zawodzie w miejscowym browarze.
Od września 1945 roku Kazik uczęszczał do Państwowego Liceum i Gimnazjum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Brzegu. Podobnie jak ja, tylko rok później i dla dorosłych. Wkrótce go poznałem. Odwiedzał mnie kolega klasowy Ziutek Buchowiecki w towarzystwie Kazimierza Urbanika. Był bardzo zdolnym uczniem nie tylko z nauk ścisłych, ale i humanistycznych, dobrze też rysował.
kazimierz urbanik impanKiedy w 1947 roku Brzeg odwiedził ówczesny Prymas Polski kardynał August Hlond w towarzystwie Prymasa Wielkiej Brytanii – witał ich w imieniu młodzieży – Kazimierz Urbanik. W Weselu Wyspiańskiego zagrał Czepca. Słuchałem też ciekawej jego prelekcji na temat rożnych teorii pochodzenia człowieka. Był najzdolniejszym uczniem naszej szkoły.
W 1948 roku obaj zdawaliśmy maturę, chociaż w różnych terminach. Bez problemów dostał się na Wydział Matematyczno-Fizyczny Uniwersytetu Wrocławskiego, który ukończył w cztery lata później uzyskując dyplomy magistrów dwóch kierunków: matematyki i fizyki. Już w 1956 roku obronił pracę doktorską, a w 1957 roku habilitował się i został docentem. O jego zdolnościach niech świadczy fakt, że już w 1960 roku był profesorem nadzwyczajnym, a w 1964 roku profesorem zwyczajnym (w wieku 34 lat). Rok później wybrany został do Polskiej Akademii Nauk; piastował też stanowisko wiceprezesa PAN. W latach 1967 – 1996 był dyrektorem Instytutu Matematycznego Uniwersytetu Wrocławskiego, a od 1975 – 1981 roku był rektorem Uniwersytetu. Opublikował około 180 prac naukowych z dziedziny matematyki i fizyki. Był promotorem wielu prac doktorskich, założycielem, redaktorem naczelnym i członkiem kilku czasopism. Wykładał na wielu uczelniach świata, m.in. w Tokio i Genewie.
Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, medalem Wacława Sierpińskiego, Władysława Orlicza i Stefana Banacha, Krzyżem Oficerskim Orderu Leopolda II, Złote Palmy Akademickie Akademii Francuskiej, Doctor honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego i Politechniki Wrocławskiej.
Spotkaliśmy się w 1975 roku w Brzegu na zjeździe byłych wychowanków Liceum i Gimnazjum im. B. Chrobrego. Był wówczas rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego „Magnificencja” Kazimierz Urbanik był nadal człowiekiem skromnym, życzliwym, pogodnym i koleżeńskim. Ze zjazdu szkoły pozostało mi zdjęcie „grupy krzemienieckiej” z profesorem Feliksem Guzikiem, który po wojnie uczył w niej rysunku\ów. Znam rodziny, których dzieci miały zamkniętą drogę na wyższe uczelnie ze względu na przeszłość polityczną rodziców. Pomagał, przyjmując je z tzw. „puli rektorskiej”.
Zmarł 29 maja 2005 roku z powodu choroby nowotworowej. Pochowany został na wrocławskim cmentarzu Świętej Rodziny. Jak to czasami w życiu bywa, nikt nie powiadomił o jego śmierci koleżanek i kolegów z jego dawnej klasy w Brzegu, którzy pragnęliby uczestniczyć w ostatniej drodze Kazika.
Reasumując, prof. dr. hab. Kazimierz Urbanik urodził się w Krzemieńcu, uczęszczał do Szkoły Ćwiczeń Liceum Krzemienieckiego. W mieście urodzin Juliusza Słowackiego przeżył 15 lat, w tym okres wojny, Był uczonym wielkiego formatu, jak nikt inny od wieków na tej ziemi. Piastował wiele zaszczytnych stanowisk. Zasłużył, aby znaleźć się w panteonie Wielkich Krzemieńczan, a może i Liceum Krzemienieckiego.

 

Zbigniew Wojcieszek

 

Materiał i wspomnienia pochodzą od pani Marii Andryasiewicz–Myśliwskiej. 3 września 1945 roku otwiera swoje podwoje Liceum Ogólnokształcące. W 1948 roku grupa 17 osób zdaje pierwszą maturę w tym p. Maria Andyasiewicz i prof. Kazimierz Urbaniak – wybitny matematyk. Ona jest pierwsza na liście obecności, On ostatni.
O pierwszym dyrektorze Licem Ogólnokształcącego p. Józefie Kaczkowskim pisałam przed laty. Wielka osobowość! A potem brzeskie Liceum Ogólnokształcące opuszczają wielcy uczniowie (bo nauczyciele byli niezwykli). Matematyczka L.O. p. Kubrychtówna, kiedy wprowadzała nowy temat pytała: „Kazik! a tobie jak wyszło?” Kiedy Kazimierz Urbanik potwierdzał, znaczyło, że temat powinien być zrozumiały, dla Niego na pewno, ale dla innych także, bo to była również osobowość Liceum Ogólnokształcącego w Brzegu (i nie tylko ona).

 

Zofia Mogilnicka

 

Nie masz uprawnień do komentowania