
Rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Brzegu przedstawia kilka informacji wakacyjnych oraz jedną techniczną związaną z ulicą Kilińskiego i Sportową przy stadionie miejskim.
Przeżyliśmy listy Wildsteina i Macierewicza i - odpukać - jakoś żyjemy. Umęczony byciem w opozycji prezesunio ostatnio bałaknął coś o "liście proskrypcyjnej", na której miał figurować śp. generał Petelicki i z tego chlapnięcia musiał tłumaczyć się w prokuraturze. Nasze miasteczko nie jest gorsze, wszak Brzeg jest Polską w pigułce, dlatego na trzeźwo możemy mówić, że i swoje listy mamy. Dzisiaj o naprawdę króciuteńkiej liście niejakiego Kowalczyka.
Marek Hłasko w Pięknych, dwudziestoletnich ujął rzecz następująco: „...nie mam nawet zbliżonego pojęcia o literaturze ojczystej. Przypuszczam, iż zawdzięczam to nauczycielom polskiego, którzy dręczyli mnie zawsze klasycznym pytaniem: "Co poeta miał na myśli?"; wstrętu do czytania Pana Tadeusza nie mogę przemóc nawet i dziś. Nauczanie literatury w szkole powinno być karane kryminałem". Przesada? Przesada, a mimo to strzał w dziesiątkę.
Przeczytaj uważnie poniższy tekst, powiel i prześlij do 13 adresatów. Wygrasz: kobyła ci się oprosi, krowa okoci, chomik zniesie strusie jajo. Ale co ze świnią? - zapytasz. Świnia ześwini się, zwłaszcza człowiek-świnia. Najgorszą odmianą świni jest swołocz (tak poetycko Rosjanie nazywają ludzkie świnie). To jest łańcuszek świetnego Pawła. Tak, świetnego, bo święty to on nie jest, ale świetny właśnie. Oczywiście we własnym przekonaniu, gdy ogląda się w zaparowanym lustrze.
Kiedyś dość przypadkowo wylądowałem w Sarandë, w trzecim co do wielkości porcie Albanii, już po zejściu na ląd poczułem, że do tego kraju kiedyś powrócę. Znalazłem się przecież w miejscu tajemniczym, jeszcze niedawno całkowicie odciętym od świata i przez to intrygującym. Trudno o inne odczucia, kiedy przybysza witają rzędy bunkrów z otworami strzelniczymi nakierowanymi na "nacierającego" wroga.