Upały powyżej 40 stopni w Sewilli, spalone słońcem plaże Costa Brava i woda w Wenecji ciepła jak w jacuzzi
Południowa Europa coraz częściej zamiast wakacyjnego raju przypomina piekarnik. Zmiany klimatu tasują karty w turystyce, a Polska, trochę niespodziewanie, zaczyna na tym zyskiwać.
Ulubiony europejski vibe w Polsce
W dobie Instagrama i TikToka, turyści – zwłaszcza Millenialsi i Gen Z poszukują alternatyw dla zatłoczonych i drogich metropolii Zachodu. Trend Destination Dupes (duplikaty destynacji) nie oznacza poszukiwania tanich podróbek, lecz miejsc oferujących zbliżony klimat, architekturę lub doświadczenia, ale w bardziej przystępnej cenie i luźniejszej atmosferze.
Polska, ze swoją zróżnicowaną historią i krajobrazem, idealnie wpisuje się w ten trend, oferując dupes dla niemal każdej ikonicznej destynacji europejskiej: od Paryża po Malediwy. I wcale nie jest to marketing na skróty czy pomniejszanie rangi naszych miast. Wręcz przeciwnie te porównania pomagają zagranicznym turystom odnaleźć to, czego szukają, jednocześnie odkrywając wyjątkowy charakter polskich destynacji.
Toruń zamiast Pragi, Lublin zamiast Krakowa
Toruń staje się dupes dla Pragi ponieważ oferuje podobną średniowieczną atmosferę, gotycką architekturę i romantyczne uliczki, ale bez milionów turystów i przy znacznie niższych temperaturach letnich. Gdy w lipcu termometry w Pradze pokazują 35 stopni, w Toruniu jest komfortowe 25 stopni.
Lublin z renesansową starówką i wielokulturową historią może konkurować z Krakowem, oferując autentyczne doświadczenie bez masowej turystyki. Kazimierz Dolny, malowniczo położony nad Wisłą, przyciąga tych, którzy szukali klimatu włoskich miasteczek nad jeziorami Como czy Garda, ale pragną uciec przed skwarem Lombardii.
Wrocław odnotował w ostatnich sezonach wzrost liczby turystów z południa Europy o niemal 30 procent. Gdańsk przyciąga coraz więcej Włochów, którzy porównują go do Wenecji sprzed lat z tą różnicą, że można tu spacerować po Długim Targu bez uczucia, że stąpa się po rozgrzanej patelni.
Polska na liście europejskich duplikatorów
Sandomierz przypomina toskańskie wzgórza, Zamość z jego renesansowym planem urbanistycznym godny jest północnych Włoch, a Kołobrzeg staje się alternatywą dla wypalonego słońcem wybrzeża Morza Śródziemnego. Mazury z ich tysiącami jezior i 25-stopniowym umiarkowanym ciepłem brzmią jak obietnica ulgi dla mieszkańców Rzymu i Madrytu, gdzie termometry regularnie pokazują ponad 38 stopni.

Fot. Leszek Nowak
Białowieski Park Narodowy czy Bieszczady oferują programy nocnych wędrówek i astroturystyki, które dla zmęczonych śródziemnomorskim słońcem turystów brzmią jak egzotyczna przygoda. Ciemne niebo nad Biebrzą czy Roztoczem to skarb dla tych, którzy przyzwyczajeni są do jaśniejących nocami metropolii południa.
Dlaczego porównania pomagają, a nie szkodzą?
W mediach społecznościowych i materiałach promocyjnych porównania typu „polski Paryż” czy „polska Toskania” nie umniejszają rangi naszych destynacji. Działają jak kulturowy GPS, bo pomagają zagranicznym turystom szybko zrozumieć, czego mogą się spodziewać, jednocześnie budząc ciekawość autentycznością miejsca.
Włoski turysta szukający „mniej zatłoczonej Wenecji” trafia na Gdańsk i odkrywa nie kopię, lecz oryginalne miasto z własną, fascynującą historią. Hiszpan uciekający przed upałem do „chłodniejszych Mazur” znajduje nie zamiennik Morza Śródziemnego, lecz unikalny krajobraz polodowcowy. Te porównania to punkt wyjścia, nie punkt docelowy podróży.
Klimat jako nowy atut konkurencyjny
Jeszcze dekadę temu nikt nie pomyślałby, że umiarkowany klimat Polski stanie się jej atutem turystycznym. Dziś, gdy zmiany klimatyczne przemodelowują globalne wzorce podróżowania, nasze „szare i deszczowe lato” okazuje się być upragnioną ulgą. To paradoks, który może uczynić z Polski jedną z kluczowych destynacji europejskich w nadchodzących dekadach.
Dla mieszkańców południa Europy nie chodzi już o znalezienie najgorętszej plaży, lecz miejsca, gdzie można zwiedzać bez ryzyka udaru cieplnego. Kraków, Wrocław czy Gdańsk oferują dokładnie to – możliwość autentycznego doświadczenia kulturowego w komfortowych temperaturach.
Turystyka w miastach drugiego wyboru to nie chwilowa moda, lecz odpowiedź na trwałe zmiany środowiskowe. Polska ma szansę nie tylko skorzystać na tym trendzie, ale stać się jego europejskim liderem. Wystarczy mądrze zagospodarować to, co już mamy – umiarkowany klimat, bogatą kulturę i miasta pełne autentycznego uroku. I mądrze o tym opowiadać.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl
