sobota, 31 października 2020

ilow wywiad1Krystian Ławreniuk rozmawia z Dariuszem Ilowem ? wicedyrektorem Zespołu Szkół nr 1 z Oddziałami Sportowymi w Brzegu, nauczycielem wychowania fizycznego, wieloletnim działaczem sportowym, prezesem klubu LZS Olszanka?Pogorzela sekcja sportów siłowych.

 

Do sportowego stylu życia przekonywać trzeba własną osobą

 

KRYSTIAN ŁAWRENIUK: W pana przypadku słowa ?swoje życie poświęciłem sportowi" należy traktować jak najbardziej dosłownie. Uprawiał pan sporty siłowe, jest pan trenerem, działaczem, propagatorem zdrowego trybu życia. Jak to wszystko się zaczęło i jak wyglądała pana droga przez świat sportu?

DARIUSZ ILÓW: - Wszystko zaczęło się od sprawy dość błahej. Chciałem poprawić swoją sprawność fizyczną i wydolność. Wybrałem sporty siłowe, bo wtedy panowała na nie moda. Na początku traktowałem to jako rozrywkę i trenowałem rekreacyjnie. Podczas treningów okazało się, że mam fizyczne i psychiczne predyspozycje do tego, żeby osiągać w tej dyscyplinie dobre wyniki. Zauważyli to moi koledzy i to właśnie oni namówili mnie na start w zawodach w wyciskaniu sztangi leżąc. Zająłem na nich trzecie miejsce (za zawodnikami, którzy mieli już osiągnięcia na arenie ogólnopolskiej).
Dobre wyniki na kolejnych zawodach sprawiły, że zdecydowałem się przystąpić do klubu Olimpia Pokój. W 1993 roku na Mistrzostwach Polski zająłem czwarte miejsce, a już rok później pierwsze. Te sukcesy spowodowały, że trafiłem do kadry Polskiego Związku Sportów Siłowych. Zacząłem startować w imprezach międzynarodowych. Zwyciężyłem w Pucharze Świata w Austrii, a na Mistrzostwach Europy zająłem drugie miejsce.
Po rozpadzie PZSS przeniosłem się do Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego. W międzyczasie założyliśmy, wraz z grupą zapaleńców, własny klub LZS w gminie Olszanka ? wciąż brałem udział w zawodach, ale zacząłem też angażować się jako działacz i trener. Pierwsze sukcesy pojawiły się bardzo szybko. Młodzi zawodnicy zaczęli robić dobre wyniki na zawodach ogólnopolskich. Kolejne działania opierały się na wzmacnianiu klubu, rozwoju placówki i ciągłym prowadzeniu zajęć rekreacyjnych i siłowych. Obecnie nasi zawodnicy startują z sukcesami na Mistrzostwach Świata i innych prestiżowych zawodach. Miesiąc temu Grzegorz Sidorowicz zdobył na Węgrzech szóste miejsce w juniorach do lat 18 w trójboju siłowym.

 

Rozmawiamy o sukcesach ludzi zaangażowanych w sport, ale czy wśród młodzieży taki sposób na życie nie staje się przypadkiem coraz mniej modny? Ciągle się mówi, że w szkołach dzieci unikają wuefu, że coraz więcej młodych osób zmaga się z otyłością. Spotyka się pan z takimi problemami jako nauczyciel wychowania fizycznego?

- Widzę te problemy w skali ogólnopolskiej. Sam bezpośrednio rzadko się jednak z nimi spotykam. Młodzież trzeba przekonywać do sportowego stylu życia swoją własną osobą. Trzeba pokazywać im swoją pasję na co dzień. Ja ćwiczę razem z nimi podczas treningów, jeżdżę rowerem, pływam kajakiem, uprawiam rekreacyjnie inne dyscypliny. Młodzi ludzie to zauważają. Widzą, że w wieku 48 lat można prezentować dobrą formę. Może też dzięki temu na siłowni mamy zawsze pełną salę. Ważne jest też to, żeby do każdego podchodzić indywidualnie. Jedni nadają się do sportu wyczynowego inni chcą tylko poprawić wydolność lub sylwetkę, jeszcze inni chcą po prostu mieć jakiś przyjemne zajęcie. Każdemu trzeba pomóc się spełnić. Na lekcjach wuefu warto też przekonywać uczniów do tego, aby spróbowali różnych dyscyplin, nawet tych mało popularnych, bo czasami, dzięki temu, ktoś może odkryć swoją pasję. Bardzo się cieszę, gdy widzę później w gazetach, że młodzież, którą trenowałem odnosi sukcesy na różnych zawodach sportowych. Dzięki temu wiem, że idę w dobrym kierunku.

 

ilow wywiad

 

Bardzo łatwo jest teraz uprawiać sport. Warunki się polepszyły. Kiedyś sportowcy zmagali się z wieloma ograniczeniami i problemami, teraz wystarczą tylko dobre chęci i samozaparcie.

- To prawda, infrastruktura jest coraz lepsza. Mam okazję jeździć za granicę, obserwować jak to wygląda w innych państwach i mogę śmiało powiedzieć, że dorównujemy pod tym względem krajom zachodnim, a niejednokrotnie nawet je przewyższamy. Ja sam pamiętam czasy, gdy prętem metalowym i własnoręcznie wykonanymi kołami przygotowywałem się do zawodów, a do pucharu świata trenowałem pożyczoną sztangą. Dziś młodzież ma w pełni wyposażone sale. Co bardzo ważne, nie powstają one tylko w dużych miastach, ale też w mniejszych miejscowościach ? wystarczy spojrzeć na Lewin Brzeski, Łosiów, Przylesie. W Brzegu każdy ma dostęp do wspaniałego stadionu i mariny. Cieszy fakt, że te wszystkie obiekty są wykorzystywane. Powstają przy nich kluby, jak choćby prężnie działający klub lekkoatletyczny ?Kotwica". Jest boisko do softballu, orliki. Popołudniu mieszkańcy mają do dyspozycji obiekty lekkoatletyczne, boiska, w tym nawet te do siatkówki plażowej. Jak grzyby po deszczu powstają zielone siłownie. Mam taki obiekt tuż pod oknem i wiem, że ludzie z niego korzystają. Ćwiczy nie tylko młodzież, ale też osoby starsze. Ludzie wychodzą uprawiać Nordic Walking, biegać ? a miejsc do tego by uprawiać te dyscypliny w naszym powiecie jest mnóstwo. Moja córka prowadzi od jakiegoś czasu zajęcia fitness na terenie gminy Olszanka i ma wspaniałą frekwencję. Przychodzą do niej zarówno młode dziewczyny, jak i starsze panie. Coś się zmieniło w naszym społeczeństwie, ale wciąż trzeba uświadamiać ludzi, że sport powinien być częścią naszego życia, bo dzięki niemu przeżyjemy je zdrowo.

 

Infrastrukturę sportową mamy na wysokim poziomie, a jednak sport często kuleje w naszym regionie. Co jest tego powodem?

- Oczywiście problemy finansowe. Mamy świetne obiekty i działa przy nich bardzo dużo prężnie funkcjonujących klubów (koszykarki ze Stali Brzeg, szczypiorniści z Orlika Brzeg, piłkarze z BTP Stali Brzeg, ale również wiele mniejszych, często amatorskich klubów). Te zaś potrzebują środków na swoją działalność. Ponadto, te wszystkie hale i boiska trzeba za coś utrzymać. Jeśli jakiś klub zacznie odnosić sukcesy, to z roku na rok będzie potrzebował coraz więcej pieniędzy, w przeciwnym wypadku przestanie się rozwijać i cała praca nie będzie miała większego sensu.
Do rozwiązania tego problemu potrzebny jest mocny samorząd, który będzie mógł wspierać sportowców oraz przychylność właścicieli prywatnych przedsiębiorstw. W poprzedniej epoce sport działał przy dużych zakładach i środki automatycznie spływały do klubów. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kluby powinny sięgnąć po środki unijne i spróbować pozyskać je z takich firm, jak choćby te, które działają na terenie strefy ekonomicznej w Skarbimierzu.
Ponadto uważam, że poszczególne gminy powinny lepiej ze sobą współpracować i wspierać się w kwestiach sportowych. Brakuje nam również szerszej współpracy ? z Opolem, Wrocławiem, bo przykład brać trzeba przecież od tych, którzy dobrze zarządzają sportem.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję również.

 

Nie masz uprawnień do komentowania