
Trudno wyznaczyć początek i koniec historii, którą wciąga czytelnika Lidia Ostałowska w reportażu „Farby wodne" wydanym przez Wydawnictwo „Czarne". Można zaryzykować twierdzenie, że nici zdarzeń po raz pierwszy nierozerwalnie zawiązują się w 1943 roku, kiedy do Auschwitz trafia Dina Gottliebova, studentka akademii sztuk pięknych.
W związku z nagłym rozmnożeniem "obrońców" Sądu Rejonowego w Brzegu w załączeniu przekazuję dwa oryginalne dokumenty, z uprzejmą prośbą o ich opublikowanie. Uważam, że temat może zainteresować mieszkańców miasta, którzy w tym względzie są wprowadzani w błąd. Załączony materiał pozostawiam bez komentarza.
Istnieje tysiąc powodów dla których na Kubę trzeba polecieć. Że ciepło zimą - to po pierwsze. I w zasadzie ten jeden pretekst wystarczy. Pozostałe powody, a zostało ich jeszcze 999 (spokojnie, tak długo ględzić nie będę), są równe temu pierwszemu, jeśli nawet nie ważniejsze. Pamiętajmy: reżim familii Castro powoli kruszeje i trzeba się spieszyć by odchodzącą Kubę zobaczyć. Kuba to amerykańskie limuzyny z lat 40, 50, i 60-tych.
Wierni czytelnicy wiedzą, że uwielbiam skrótowce. Samemu ?tworzyć", na nowo odczytywać stare i doszukiwać się w nich drugiego, zakamuflowanego DNA. Dzisiejszy tytuł zdradza, że znowuż zajmiemy się skrótami, co bynajmniej nie oznacza, że pójdziemy na skróty. Ponad pięć lat temu pochyliłem się nad TPPR-em i rozważania na ten temat znajdziemy TUTAJ. Okazuje się, że upływ czasu nie dezaktualizuje problemów wcześniej wałkowanych.
Pod koniec tygodnia mamy "Słowo Na Niedzielę", a o wierszu na ten czas jakoś nie słychać. Może dlatego, że w takim przypadku słów trzeba mniej? Dzisiaj kolejna poetycka świeżynka Radka Wiśniewskiego.
Południowoafrykański Żyd, żołnierz alianckiego oddziału i Niemiec, żołnierz Wehrmachtu. Spotkali się w 1943 roku w Brzegu. Ich serdeczną znajomość napisała wojna.
Składany jest
trzechsetny numer „Panoramy". Pryncypał zwraca się do mnie z
poleceniem napisania krótkiego tekstu na tę okoliczność. Już,
teraz, zaraz. Zasiadam przed rozklekotanym redakcyjnym komputerem.
Przyparty do muru, uciekam w patos i prokuruję laurkę...