Ostatnia, planowa sesja przed wakacjami miała miejsce we czwartek (18
czerwca) i nie wyróżniała się jakoś szczególnie. No, może poza dwoma
przerywnikami, które można by nazwać folklorem, gdyby nie to, że Rada
Miasta to ciało poważne (?)
Trzeci rok jestem upewniany w słuszności twierdzenia, że najgłośniejszy dźwięk wydają puste beczki.
Bo rytuale zmiany pierwotnego programu dnia (czytaj: wycofaniu jakiejś uchwały i wstawieniu w to miejsce pięciu innych) oraz odczytaniu sprawozdania z bieżącej działalności Burmistrza, padł wniosek – skądinąd słusznie argumentowany – żeby wycofać przyjmowanie protokołów z dwóch poprzednich sesji: jeden z nich radni otrzymali e-mailowo na kilka godzin przed sesją. Przyjmowanie protokołów wycofano z gorącą prośbą do Przewodniczącego Rady Miejskiej o sprawienie, aby projekty tychże były dostarczane nieco szybciej.
Miałem na tą sesję przygotowane trzy interpelacje: do pierwszej skłonili mnie działkowicze z obrzeży Parku Wolności, a sprawa dotyczy faktu, że aby przez park dostać się do swoich działek muszą przejść przez dwa mostki nad potokami (rowami). O ile jeden z nich jest ok, o tyle drugi jest w opłakanym stanie i były już niemiłe przypadki, że ktoś sobie tam coś zwichnął. Kolejna sprawa, to „znikające pasy” jak raczył się odnieść do tego burmistrz Kowalczyk, czyli ich brak na ul. Jana Pawła II. Zauważyłem czas jakiś temu, że w miejscu pasów położono coś, co się nazywa „mikrodywanikiem”. Problem w tym, że nie pasy po remoncie ponownie nie wróciły na swoje miejsce. Miałem nadzieję, że to kwestia kilku dni; jak się okazało jakiś zmartwiony tym faktem brzeżanin za pośrednictwem komunikatora gadu-gadu zwrócił mi uwagę – i słusznie – że pasów nie ma już zbyt długo. Ostatnią tego dnia sprawą, którą poruszyłem było pytanie do burmistrza o przejście dla mieszkańców (i nie tylko) Osiedla Południowego korzystającego z przystanku autobusowego przy ul. Starobrzeskiej. Swojego czasu było tam coś w rodzaju chodnika (poukładane płyty betonowe) co spełniało swoją rolę, czyli przejścia przez nieużytki, które po opadach zamieniały się w błotowisko. Po sprzedaży tych terenów prywatni właściciele nie są zainteresowani (i nie ma się co temu dziwić) wykonaniu chodnika. Choć jest światełko w tunelu, ale o tym później.
W następnych punktach programu na mównice wchodzili kolejno: zastępca Komendanta Powiatowego Policji, Komendanta Powiatowego Straży Pożarnej oraz Komendant Straży Miejskiej. O ile nie mam co do tych panów zastrzeżeń – mówili o swojej pracy, o sukcesach i porażkach, z silnym wskazaniem na te pierwsze, o tyle polemika z radnymi spowodowała, że chwilowo, wbrew moralnemu obowiązkowi trwania na sesji znalazłem się poza salą obrad. Podczas pewnych dłuższych monologów niektórych radnych, dla zachowania jakiej-takiej równowagi psychicznej na resztę dnia, czasami lepiej wyjść z sali choć na chwilę.
Zanim to nastąpiło zastanowiło mnie jedno – niesamowity talent radnego Surdyki do zjednywania sobie ludzi! Nie staram się tego nawet zrozumieć, ale mniej więcej od dwóch i pół roku, kto by nie wyszedł na mównice podczas sesji – ten wróg. Mało tego – wybór tego radnego na radnego był przez wyborców strzałem w dziesiątkę – ten pan zna się na niemal wszystkim lepiej niż pracujący w zawodzie – ba! – piastujący wysokie stanowiska: Policjanci, Strażacy czy Strażnicy Miejscy, że o prezesach wszystkich miejskich spółek czy dyrektorach placówek kultury lub oświaty nie wspomnę. Słowem, ogromny potencjał w tym panu drzemie.
Osobiście musze się przyznać, że nie miał bym śmiałości nawet zasugerować zastępcy Komendanta brzeskiej Policji, że jesteśmy po przeciwnych stronach barykady, czy że wiem coś lepiej od niego w jego pracy. Pewnie to tchórzostwo, choć niektórzy nazywają to pokorą. Tak więc po wystąpieniu panów komendantów radni zajęli się przyjęciem informacji o stanie realizacji inwestycji miejskich, z którym to stanem zapoznali się wcześniej.
Przyjmowanie uchwał radni rozpoczęli od wprowadzającej zmiany w budżecie miasta: przesunięto fundusze z remontu ulicy Piwowarskiej na niezbędne roboty kanalizacyjne przy tej samej ulicy oraz przeznaczono środki na niezbędne naprawy w przedszkolach brzeskich. Zaraz potem wyrażono zgodę na podpisanie przez burmistrza weksla na kwotę nie większą niż 141.322 zł. Środki te będą wkładem własnym w przebudowę ulicy Kościuszki, na refundację którego to zadania Miasto starało się ze środków Unii Europejskiej. Na złożony w 2005 roku wniosek w tej sprawie otrzymano niedawno informację z Urzędu Marszałkowskiego o możliwości refundacji. Radni także zawarli porozumienie z Gminą Skarbimierz regulującą korzystanie mieszkańców tej gminy z brzeskiego Urzędu Stanu Cywilnego. Dwa kolejne projekty uchwał spowodują przystąpienie Miasta do programu współfinansowanego ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Program nosi nazwę „Wielki świat małego przedszkola” i jak sama nazwa wskazuje jest kierowany do najmłodszych Brzeżanek i Brzeżan. Mówiąc wprost – są to dodatkowe, bezpłatne zajęcia dla dzieci uczęszczających do przedszkoli, w kosztach których partycypuje Unia Europejska.
Idąc tropem najmłodszych nieco zmodyfikowano przyjętą poprzednio uchwałę ustalającą wysokość opłat za przedszkola ponoszonych przez rodziców. Nie ma jednak powodów do zmartwień – zmiana jest kosmetyczna i dotyczy organu wydającego dokument stwierdzający prawo do uzyskania ulgi w opłatach. Spowodowane jest to: przejściem od 1 czerwca 2009r. części zakładu pracy tj. Działu Świadczeń Rodzinnych MOPS na nowego pracodawcę tj. Urząd Miasta w Brzegu.
Radni wyrazili także zgodę na przekształcenie nieruchomości będących w dzierżawie wieczystej na własność z ulga dla dotychczasowych najemców. Jedną uchwała udzielono ulgi (99%) dwóm dzierżawcom domków jednorodzinnych, drugą natomiast sporej liczbie najemców mieszkań (w wysokości 90%). Nie dawno rada przyjęła uchwałę znoszącą „automat” w przyznawaniu ulg dla dzierżawców i najemców i obecnie każda nieruchomość musi być wpisana w uchwałę rady indywidualnie. Adresów nie podaję – są na BIP’ie. Podczas dyskusji nad podziałem i sprzedażą działki przy ul. Kruszyńskiej burmistrz wycofał ten projekt uchwały.
Na wniosek burmistrza wyrażono zgodę na kilka zmian miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Na prośbę radnego Juchniewicza burmistrz Kotara wycofał projekt takiej zmiany planu zagospodarowania kawałka Brzegu pomiędzy ulicami: Fabryczą, Łokietka i Piastowską. W uzasadnieniach uchwał wprowadzających te zmiany widnieje zapis o tym, że zmiany te „umożliwią rewitalizację zdegradowanych terenów”. Trzymam za słowo. Za jakiś czas odgrzebię te uchwały i zapytam o to władze wykonawcze w naszym mieście.
Pod numerem czternastym projektów uchwał krył się pomysł radnego – a jakże – Ogonka zmiany nazwy ulicy. Ulicy, której jeszcze poza planami nie ma i która od 27 kwietnia posiada nazwę, mianowicie Tęczowa. Tamtego także dnia tenże radny próbował po raz pierwszy namówić innych do swojego błyskotliwego urbanistycznego pomysłu nazwania tej ulicy imieniem Szczepcia i Tońcia. Nie będę oceniał pomysłu – myślę, że każdy sam sobie oceni jego wartość. Osobiście nie chciałbym mieć takiego adresu w dowodzie. Rzeczony radny uknuł natomiast teorię – bardzo skomplikowaną zresztą – że to radni SLD wywarli wpływ: najpierw na burmistrza, a następnie na większość radnych, żeby ulica istniejąca póki co na papierze miała nazwę taką jaką ma w rezultacie. O ile nie miał bym nic przeciwko takiemu wpływowi SLD, ani samej nazwie ulicy, o tyle nie mogę zgodzić się z niskich lotów twierdzeniami, że oto należy bać się tej nazwy ze względu na to „z kim kojarzy się tęcza” (w sensie środowisk). Co prawda radny – wnioskodawca nie użył tego jako argumentu za zmianą, niemniej nie powstrzymał się o tym wspomnieć. Gdzieś tam natomiast wyczytałem, że SLD było za taką nazwą, ponieważ wiadomo czyim elektoratem są ludzie spod tęczowego sztandaru. Sprowadzanie dyskusji miejskiej do takiego poziomu upolitycznienia jest całkowicie niezrozumiałe, zwłaszcza przez człowieka, który wielokrotnie negował upolitycznianie Rady Miasta. Wywoływanie natomiast demonów, budzenie lęku wśród Brzeżan, że oto ta nazwa ulicy jest jakim „hołdem” osobom spod tęczowego sztandaru jest bzdurą na resorach. Idąc dalej tą retoryką można by opowiadać ludziom, że oto na tej ulicy zamieszkiwać będą osoby wyłącznie z „tęczowej mniejszości”. Z tego co wiem, mają tam zamieszkać: Przewodniczący Rady Powiatu z małżonką – Przewodniczącą Komisji Oświaty (..) Rady Miesjkiej.
Forsowanie tej uchwały razem z towarzyszącymi jej komentarzami było pierwszym wydarzeniem, które nazwałbym brzeskim folklorem. Drugim ciekawym i jak dotąd niespotykanym wydarzeniem był projekt uchwały przedstawiany przez wice szefa Komisji Gospodarki Komunalnej (..) Kazimierza Kozłowskiego. Radny przedstawiał projekt uchwały, wprowadzony pod obrady na chwilę przed jego omawianiem i uchwalaniem. Tu pewne wyjaśnienie: procedura uchwalania prawa w Brzegu jest taka: na tydzień przed sesją radni otrzymują projekty uchwał, następnie na sesji wnioskodawca (pomysłodawca) odczytuje projekt uchwały, Przewodniczący pyta radnych czy mają uwagi do treści samego projektu, których to uwag w 90% przypadków nie ma. W większości przypadków są uwagi do samej uchwały: wysokości sum, celowości przekazywanych środków, nazw ulic :-) , etc. W zasadzie jedna radna zdominowała punkt obrad dotyczący uwag do treści – radna Mazurkiewicz walczy wówczas o wpisywanie w uchwały „Rada Miasta Brzegu”, czy „Burmistrz Miasta Brzegu” zamiast „Rada Miasta Brzeg” czy „Burmistrz Miasta Brzeg”.
W tym jednak przypadku było inaczej: po pierwsze radny Kozłowski wprowadził projekt uchwały (skargi) pod obrady w czasie trwania sesji – ma do tego prawo, a po drugie w punkcie uwag do treści uchwały mikrofony kolejno rozpalały się czerwonym światełkiem. I tu jeszcze jedno wyjaśnienie – obecnie radni w Brzegu znajdują się już w epoce mikrofonów używanych od lat na posiedzeniach różnych gremiów, które to posiadają czerwone światełko sygnalizujące mówcę. Dodatkowo „nasze” mikrofony wyposażone są w sygnalizację migającym światełkiem osobę chcącą zabrać glos. Tak więc jeśli ktoś chce zabrać głos podnosi rękę i uruchamia migotanie swojego mikrofonu. A jakie uwagi mieli do treści uchwały przygotowanej przez radnego Kozłowskiego? Wszelakie: od złej ilości przecinków w tekście do zwyczajnych błędów, np. Piłsudski przez „DeZet”. Cóż, premiery pana radnego w przygotowywaniu uchwały nie można uznać za udaną. Tak czy owak radni projekty uchwał dotyczące skarg na działalność dyrektora ZNM przyjęli zgodnie z opinią Komisji Gospodarki Komunalnej (..) – jedną jako bezzasadną a drugą wręcz przeciwnie.
Ponad to co wyżej radni tego dnia rozpatrywali jeszcze szereg innych, ważnych ale – nazwijmy to – mniej spektakularnych projektów uchwał: zmniejszenia kwot na zadania, na które odbyły się przetargi i kwoty wykonania będą niższe od zakładanych czy takie, które zostały wykonane w 100% w ubiegłym roku. Dokonano również zmiany klasyfikacji budżetowych niektórych dotacji celowych, jakie ma otrzymać Miasto (np. na realizację boiska Orlik 2012) oraz uchylono uchwałę przyznającą dotację na remont elewacji i dachu kamienicy przy ul. Staromiejskiej 8-10 – na wniosek Wspólnoty zarządzającej tą kamienicą. Miasto przyznało Wspólnocie dotację na pokrycie połowy poniesionych kosztów na remont. Drugą połowę Wspólnota musi zgromadzić sama, a gdy tego nie uczyni nie może liczyć na wsparcie. Tak było w tym przypadku.
Tego dnia obecni na sali wysłuchali informacji (oczywiście poza tymi od służb porządkowych o których na początku): o stanie realizacji inwestycji miejskich, na temat zieleni oraz placów zabaw na terenach zarządzanych przez ZNM, na temat patologii wśród młodzieży w szkołach podstawowych i gimnazjalnych, na temat stanu organizacji wypoczynku letniego dzieci i młodzieży w 2009 roku oraz ocena funkcjonowania uchwały RM w sprawie utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Brzegu. Choć w większości przypadków „wysłuchali” jest stwierdzeniem przesadzonym: radni otrzymali te materiały wcześniej, więc zadawane były jedynie pytania dotyczące – jak zawsze mniej lub bardziej – tematu.
Podczas odpowiedzi na interpelacje radnych usłyszałem: że pasów na ul. Jana Pawła II nie ma ze względu na deszczową pogodę – pojawić się mają wraz z lepszą pogodą. Trwają rozmowy z właścicielami terenów przy ul. Starobrzeskiej dotyczące uzgodnień co do budowy i utrzymania chodnika dla pieszych łączącego Osiedle Południowe z ul. Starobrzeską. Natomiast co do kładki dla działkowiczów (i nie tylko) na obrzeżach Parku Wolności – została naprawiona zanim skończyłem pisać ten tekst.
Długość mojego pisania wzięła się stąd, że pod koniec czerwca i na początku lipca miałem sporo obowiązków w pracy. Tym bardziej w perspektywie zbliżającego się sezonu urlopowego. Szczęśliwie na urlopie jestem i tekst udało mi się skończyć nie dzieląc włosa na czworo pisząc o sesji w częściach.
Życzę wszystkim miłego urlopu, słonecznej pogody i dobrego wypoczynku.
Bartłomiej Tyczyński
www.tyczynski.pl
Masz prawo komentować. Masz prawo się z kimś i czymś nie zgadzać. Masz prawo przekonywać do swoich racji, ale nie masz prawa obrażać czegoś lub kogoś. Komentarz jest Twoją prywatną opinią, redakcja portalu nie ponosi żadnej odpowiedzielności za treści w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania możliwości ich umieszczania. Zatem dobrze się zastanów nim kogoś lub coś obrazisz. To od Ciebie zależy jak to miejsce będzie wyglądało. |
| Dopisano () >> |
 |
|