środa, 25 listopada 2020

akropol 100x150 drukJeszcze u progu ubiegłego wieku natura mogła się wydawać niezmienna i przewidywalna jak niderlandzkie pejzaże, co najwyżej okresowo targana porywami żywiołów. W ciągu ostatnich kilku dekad sporo się jednak zmieniło, w naszym słowniku na stałe zagościł termin "antropocen", a rozstrojenie klimatu zaobserwować możemy już nie tylko na podstawie twardych danych meteorologicznych, ale też zwyczajnie wyglądając przez okno.

 

Diana Lelonek, "Acropolis" z cyklu "Zoe-terapia", 2015, 92x150 cm, fot. Rodriguez Gallery

 

Chcąc wytropić pierwsze działania w polskiej sztuce, które można by określić jako ekologicznie zaangażowane, powinniśmy cofnąć się do początku lat 70. w okolice Wrocławia, gdzie na terenie jednej z nieczynnych kopalni odkrywkowych odbył się plener Ziemia Zgorzelecka. Stał się on punktem zwrotnym w relacjach sztuki i przemysłu ciężkiego jako arena wystąpień krytycznych wobec skutków postępującego uprzemysłowienia. Były one formułowane przede wszystkim w języku rodzącej się sztuki konceptualnej. Spójrzmy jednak, jak artyści radzą sobie z podobnymi zagadnieniami dziś.

 

Maniak i Szpaczyński, czyli życie w lesie

 

ostatnie

Krzysztof Maniak, "Bez tytułu", z serii "Ostatnie", 2017, fot. © 2014 Polish Art Tomorrow

 

Jak udowodnił jeden z twórców land artu, Robert Longo, sztuką może być zwyczajny spacer po łące. Przechadzki po łąkach i leśnych kniejach dla niektórych mogą być odskocznią od pracy, dla innych – samym jej sednem. Jak w przypadku Krzysztofa Maniaka, młodego artysty urodzonego w Tuchowie nieopodal Tarnowa. Okoliczne lasy artysta zamienił w jedną wielką pracownię, w której tworzy filmy i fotografie. Na minimalistycznych, perfekcyjnych technicznie nagraniach widzimy artystę zwisającego z gałęzi, przedzierającego się przez krzewy czy leżącego w mchu. Jest w tych obrazkach coś z sielankowego klimatu wideoklipów w rodzaju nagranego na Islandii "I'll show you" Justina Biebera, ale Maniakowy powrót do natury ma w sobie też dawkę ironii, która ujawniła się podczas rezydencyjnego pobytu artysty w Nowym Jorku. Zamiast skupiać się na życiu metropolii, Maniak zwrócił się w stronę środowiska, w którym czuje się najlepiej, kręcił więc wideo w Central Parku. Artysta wydaje się pytać, czy relacja z naturą wypreparowaną różni się od autentycznego pogrążenia się w głuszy na modłę Thoreau.

 

mikolaj szpaczynski stopa terenowa zbieranie materialu pustynia fotografia 2015

Mikołaj Szpaczyński, "Stopa terenowa - zbieranie materiału" (pustynia), praca z wystawy "Mocne stąpanie po ziemi", 2015, fot. BWA Tarnów

 

Artystycznym krewniakiem Maniaka jest śląski artysta Mikołaj Szpaczyński. Podstawowym wątkiem prac Szpaczyńskiego jest cielesne doświadczenie krajobrazu, doświadczenie wędrówki. Szpaczyńskiemu również nie brakuje dystansu – w jego wideo możemy obserwować bardziej lub mniej udane próby przeskakiwania strumyków za pomocą znalezionego kija, przypominające wideo holenderskiego artysty Basa Jana Adera, który filmował samego siebie spadającego z dachu czy wpadającego na rowerze do amsterdamskiego kanału. Wreszcie wyruszył na "poszukiwanie cudownego", w małej łódce wypływając samotnie w ocean, i nigdy z tej podróży nie powrócił. Szpaczyński na szczęście dla samego siebie jest mniej radykalny, a swoje wycieczki ukoronował efemerycznym "pomnikiem" – stopą wyrzeźbioną z ziemi wytrzepywanej po każdej z przechadzek ze swoich butów.

 

Wszyscy zginiemy

 

zbigniew libera wyjscie ludzi z miast 2010

Zbigniew Libera, "Wyjście ludzi z miast", fotografia, 2010, fot. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

 

Popkultura uwielbia apokaliptyczne wizje zagłady, do których dziś nie potrzeba już atomowej wojny – wystarczy, że poczekamy na konsekwencje tego, co sami zrobiliśmy ze swoją planetą. Wizje ludzkości przegrywającej walkę ze skutkami antropocenu pociągają również artystów. Seria fotografii Zbigniewa Libery z 2010 roku "Wyjście ludzi z miast" to reporterska relacja z wyobrażonej katastrofy. Nie wiemy do końca co zaszło w świecie portretowanym przez Liberę, choć wygląda on jak kadry z planu zdjęciowego "Planety małp". Miasta pogrążone są w ruinie, a ich dawni mieszkańcy wyruszają w poszukiwaniu nowego, lepszego miejsca do życia, między innymi na grzbietach koni. Wyobraźnia Libery krążyła wokół podobnych wątków przez kilka lat, owocując filmem "Walser", tym razem jednak ze znacznie mniejszym artystycznym powodzeniem.

Skoro o "Planecie małp" mowa, wizja innych organizmów biorących odwet na człowieku jest też motywem przewodnim "Zoe-terapii" poznańskiej artystki Diany Lelonek. U Lelonek nie są to jednak żadni nasi biologiczni bliscy krewni, a armie mikroorganizmów, grzybów i bakterii. Na fotografiach artystki pożerają one wizytówki europejskiej kultury z Akropolem na czele.

 

wojciech doroszuk festin 2013

Wojciech Doroszuk, kadr z filmu "Festin", 2013, wideo, 7:14 min, fot. dzięki uprzejmości artysty

 

Podobną metaforyką posłużył się Wojciech Doroszuk w wysmakowanym wizualnie wideo "Festin", w którym z suto zastawionego na modłę siedemnastowiecznych niderlandzkich martwych natur stołu je nie grupa arystokratów, a sfora psów.

 

Międzygatunkowe siostrzeństwo

 

Różnego rodzaju organizmy dowartościowuje też duet Tatiana Czekalska i Leszek Golec, choć ich działania mają mniej posępny wydźwięk niż w przypadku Lelonek. W pracy "Homo Anobium św. Franciszek 100% Rzeźby" duet udowadnia, że korniki mogą być niezgorszymi rzeźbiarzami, może nawet niekiedy lepszymi od człowieka. Tytułowy św. Franciszek to XVII-wieczna drewniana rzeźba, ale ważny nie jest jej oryginalny kształt, nieodbiegający zresztą jakościowo od ówczesnej średniej, jeśli chodzi o polską rzeźbę sakralną. To, co dla artystów interesujące, to późniejsza interwencja "braci mniejszych" przedstawionego świętego, korników które przez dziesiątki lat drążyły tunele w figurze, nadając jej dodatkowego, dramatycznego wyrazu.

 

natalia bazowska luna videoperformance 2014

Natalia Bażowska, "Luna", 2014, videoperformance, film, kolor, dźwięk, zapętlenie, fot. dzięki uprzejmości artystki

 

W przypadku Natalii Bażowskiej obserwacja zamieniła się w intymną relację. Wychowana w rodzinie z myśliwskimi tradycjami artystka planowała zrealizować pracę poświęconą zachowaniom wilków, relacjom w watasze i ich podobieństwie do relacji międzyludzkich. Przy tej okazji nawiązała współpracę z naukowcami. Po pewnym czasie jednak projekt niespodziewanie zaczął nabierać innych kształtów, kiedy artystka przywiązała się do jednej z wilczyc o imieniu Luna. Ostatecznie powstała więc jedna z najbardziej znanych prac Bażowskiej, odpowiadająca o międzygatunkowej bliskości.

 

Drzewa i ludzie

 

malarstwo

Michał Frydrych, z cyklu "Malarstwo w obronie zieleni", Park Skaryszewski, Warszawa, fot. Michał Frydrych

 

W przypadku niektórych artystów natura nie stanowi ogólnej ramy, ale traktowana jest bardziej punktowo, w duchu realizacji z pleneru Ziemia Zgorzelecka. Jedną z takich krytycznych wypowiedzi jest cykl Michała Frydrycha"Malarstwo w obronie zieleni". Abstrakcyjne kompozycje Frydrycha zyskały w nim zupełnie inną wymowę niż w innych pracach artysty. Wszystko za sprawą podobrazia, którym w tym przypadku stały się pnie ściętych w Warszawie drzew. Artysta zaznaczył w ten sposób skalę przeprowadzonej na fali legislacyjnej zmiany wycinki, pozornej estetyzacji nadając krytyczny wymiar.

 

budka

Weronika Kasprzyk, "Budki wędkarskie", fotografia z cyklu "Kopalniok River", fot. https://weronikakasprzyk.weebly.com

 

Weronika Kasprzyk w fotograficznym cyklu "Kopalniok river" sportretowała rybackie budki wokół akwenu przy kopalni "Silesia", akcentując ekologiczną złożoność tego mikrośrodowiska, aktywnie kształtowanego przez kopalnianą infrastrukturę.

 

hubert czerepok ekosystem 2014 fot mat organizatorowpic1120078795107390show2

Hubert Czerepok, "Ekosystem", film, projekt "Schronienie", 2014, fot. dzięki uprzejmości artystów

 

Niejednoznaczny charakter ma też obszar sportowany przez Huberta Czerepoka w wideo "Ekosystem". Artysta udokumentował w nim zjazd rodzin, do których należały niegdyś ziemie włączone przed kilkoma dekadami w obręb Tatrzańskiego Parku Narodowego. Po spotkaniu w piknikowej atmosferze następuje scena wspólnego koszenia trawy, a artysta zwraca uwagę na skomplikowane relacje zachodzące w tatrzańskim ekosystemie, niegdyś kształtowanym przez wypas owiec i koszenie łąk, a następnie objęty ścisłą ochroną. W jej wyniku niektóre gatunki roślin i zwierząt pojawiły się na tych terenach na nowo, inne jednak zniknęły. Artysta mówi więc, że nie ma więc "powrotu" do idealnej, nietkniętej ręką człowieka natury. Dziewicza przyroda to mit, w który lubimy wierzyć, jednak faktycznie natura jest znacznie bardziej skomplikowana, a my sami jesteśmy jej integralną częścią.

 

picture 7053865 1516806669Autor: Piotr Policht

Piotr Policht – krytyk sztuki, od czasu do czasu bywa też kuratorem. W Culture.pl pisze o sztukach wizualnych i okolicach. Redaktor magazynu „Szum”.

 

LOGO culture pl

Nie masz uprawnień do komentowania