poniedziałek, 24 lutego 2020

DSC04569Odwiedźmy kraj ze zniewalającymi widokami...

Czarnogóra - górska kraina, która za każdym zakrętem zniewala widokami. Wkręcisz się w czarnogórskie serpentyny i już przepadłeś.

Przyjedziesz tu choćby raz i nie przestaniesz tęsknić do końca życia. Niewielkie terytorium zamieszkałe przez nieco ponad 620 tys. Czarnogórców, Boszniaków, Serbów i Albańczyków. Miejscowi są nastawieni do Polaków przyjaźnie i dogadujemy się z nimi bez problemów, każdy w swoim języku. Chwalą nas za przyłączenie do Unii Europejskiej, twierdzą, że w przeciwnym razie bylibyśmy dzisiaj drugą Ukrainą. W bezpośrednich kontaktach lepiej zaznaczyć, że nie jesteśmy Rosjanami, z którymi bywamy myleni, a których tutaj zatrzęsienie. Cóż, za Rosją w Montenegro nie przepadają, choć liczą się z pieniędzmi, które Rosjanie wydają: dużo piją, jedzą i na potęgę kupują. Dlatego sporo reklam i billboardów jest pisanych cyrylicą.


Aż 25% czarnogórskiej ziemi pozostaje we władaniu Rosjan i bynajmniej nie chodzi o zwykłych turystów, a o oligarchów, którzy topią tutaj niewyobrażalną kasę. W najatrakcyjniejszych miejscach adriatyckiego wybrzeża powystawiali luksusowe wille i hotele. Putin rzekomo polecił inwentaryzację czarnogorskich włości i zakazał fiszom ze sfer rządowych afiszowanie się majątkami, można by rzec: zadekretował wstrzemięźliwość i opanowanie oligarchicznego rozpasania. Rząd Czarnogóry przestawił zwrotnicę na Europę i małymi krokami wycofuje się z polityki prorosyjskiej. Co z tego wyniknie? Nie wiadomo, daj Boże żeby nie jakiś Krym.

W niektórych miejscach spotyka się szowinistyczne napisy: ?Rosjan nie obsługujemy?, co optymizmem nie nastraja. Problem nietolerancji zaczyna nabrzmiewać także w innych rejonach świata. Podobne zjawisko obserwowałem już w Chinach, Indiach a nawet - co może zaskakuje najbardziej - na Kubie. Na gorącej wyspie, która dla Rosjan znowu staje ?bratnią?, do której, skłócony ze światem zachodnim Putin, wyraźnie się zaleca, spiesząc ze wsparciem ekonomicznym i... rakietami.

***


Czarnogóra, czy też Montenegro (obie nazwy są w powszechnym obiegu), to kieszonkowy kraj z dwoma strefami klimatycznymi. W centralnej części występuje klimat podzwrotnikowy kontynentalny, na wybrzeżach zaś klimat śródziemnomorski. Zobaczymy tutaj niebotyczne ?czarne góry" i jedyny w Europie ciepły fiord o nazwie Boka Kotorska. Wpływają tam ogromne wycieczkowce, rownież z flotylli MSC, podobne do giganta, jakim ?dowodził? niejaki Francesco Schettino, żałosny kapitan z Costa Concordii.
Gdyby James Cameron postanowił nakręcić film niskobudżetowy i musiał szukać scenerii do Avatara II, nie musiałby jeździć do chińskiego Zhangjiajie National Forest Park. Całkiem podobne plenery znajdzie właśnie na czarnogórskim skrawku Półwyspu Bałkańskiego.

Montenegro oszałamia i woruje się w pamięć na zawsze. Jeśli w ogóle istnieje raj - Czarnogóra ma coś z nim wspólnego. Żal tylko, że dla większości rdzennej ludności to raj nieosiągalny, bo dobrobyt dany jest nielicznym. Czarnogórcy są zdystansowani i nie szczędzą autoironii. Boleją, że gubi ich bierność i lenistwo. Jaka jest prawda, nie nam wyrokować, z pewnością problem tkwi w liczbach. Czarnogórców jest zwyczajnie za mało, mniej aniżeli mieszkańców Wrocławia.

Turystyka w Montenegro wydaje sie być priorytetem, ale to wciąż początek rozwoju. Ludzie zeszli z gór uciekając od biedy i braku perspektyw. Po wielkim trzęsieniu ziemi, które nawiedziło kraj w roku 1979 opustoszały całe wsie, nikt już nie zdobył się na odbudowę. Dzisiaj niszczeją obiekty publiczne, w tym szkoły, a zresztą kto miałby się w nich uczyć, jeśli nie ma dzieci? Młodzi na emigracji zarobkowej, gdzie wykuwają nadzieję na lepsze jutro, które musi kiedyś nadejść.


***


Polska w Montenegro

W niesamowitym otoczeniu przyrody natrafimy na polsko-czarnogórską rodzinę, która z radością gości (karmi i poi) Polaków w prywatnym gaju, gdzie rosną kilkusetletnie drzewa oliwne. Marzena Peričić - poetka i rzeźbiarka, wałbrzyszanka która dzieciństwo i młodość spędziła w Szczawnie Zdroju, od 33 lat żyjąca w Starym Barze. Mąż o imieniu Sado - Czarnogórzec, szef miejscowego klubu oliwiarzy, oprowadza Polaków po Barze i całkiem nieźle włada językiem polskim. Dzieci Peričićów są również dwujęzyczni i to wielka zasługa matki z Polski. Starszy syn Alan pracuje w charakterze przewodnika i zajmuje się turystami w Kotorze. Pani Marzena tęskni za ojczyzną i rokrocznie bywa w Polsce, gdzie odwiedza 82-letnią matkę.
Marzenę Peričić bez większej przesady możemy uznać za artystyczną ambasadorkę Polski w tym urokliwym kraju. Pani Marzena wydała w Polsce dwa tomiki wierszy ?Mój głos z byłej Jugosławii? (1995) i ?Tęsknota? (1997). W trzecim zbiorku poezji pt. ?Okno mojego serca? (Prozor mog srca) znajduje się 48 utworów przetłumaczonych na język czarnogórski. Autorka dwóch samodzielnych wernisaży zorganizowanych przez ambasadę polską w Podgoricy (2009) i Galerię ?Onix? w Barze (2011). W ?Oknie mojego serca? znajdziemy fotografie dzieł, których budulcem było drewno oliwne, niezwykle twardy materiał rzeźbiarski.
Okazuje się nie za twardy, dla jeszcze twardszej Polki.

ZOBACZ GALERIĘ

 

Komentarze   

 
0 # Stach 2014-08-01 15:17
Piękne...
 
 
0 # kasiak74@gmail.com 2014-08-04 22:27
Moje pierwsze wrażenia z Czarnej przed kilku laty były dokładnie takie same - i, jak widać, są trwałe. Do puli dorzucam Macedonię :)
 

Nie masz uprawnień do komentowania