środa, 23 września 2020

d.byczkowskiZiemia Nod ? biblijny kraj położony na wschód od Edenu. Miejsce wygnania Kaina, bratobójcy, pierwszego syna Adama, ziemia przeklęta, ziemia, gdzie się błądzi, ziemia obłędu i klęski.



Powieść Radosława Kobierskiego Ziemia Nod warto przeczytać. Warto przeczytać, bo to książka ważna, przeczytać bez znieczulenia, mając świadomość, że wstępujemy do krainy przeklętej, zapomnianej przez Boga.
Tarnów, duże pogalicyjskie miasto i jego okolice stają się teatrem, w którym wielka historia rozprawia się ze zwykłymi ludźmi. Najpierw czas przedwojenny ? wielokulturowość, ale i pełne napięć, trudne sąsiedztwo Polaków i Żydów; ośrodek prężnie działającej kultury. W pewnym sensie miejsce symboliczne ? tu urodził się gen. Bem, Tarnów jako pierwsze z polskich miast odzyskało niepodległość w 1918. Artyści, lekarze, sklepikarze, przemysłowcy. Różne postawy życiowe, różne religie. Sympatie i antypatie, zdrady, poglądy polityczne ? prawdziwa mozaika ? jak piękne, trochę pożółkłe ze starości puzzle historii.
Od samego początku wyczuwa się jednak pewien niepokój. Dziesiątki wątków, które często urywają się, plączą. 600-stronicowa powieść nie jest podzielona ani na części, ani na rozdziały. Tak jakby autor chciał wyrzucić całą treść jednym konwulsyjnym skurczem, żeby mniej bolało, żeby mieć to za sobą.
ziemia-nodWidzimy więc Madeja, który katując żonę i dzieci wpędza się w cierpienie i ekstazę religijną na przemian, jego żonę Czajkę, okaleczającą się z poczucia winy i bezsilności. Widzimy miłość Józia Borewicza i pięknej Żydóweczki Duni ? ale dla tej miłości nie ma miejsca w Ziemi Nod, tak jak dla wielu bohaterów tej paradoksalnej powieści. Paradoksalnej, bo ciągłe błądzenie zatraca wszelki ?porządek". Poznajemy dobrych Polaków i podłych volksdeutschów, bezlitosnych esesmanów i tzw. dobrych Niemców, heroicznych Żydów, ale i ludzi małych, tchórzliwych. Ziemię Nod zamieszkuje mądry Ukrainiec Duniłło nie pojmujący szaleństwa tego świata, a nawet Ślązak szukający spokoju i sensu życia. Kobierski mierząc się z wielką historią, obnażając jej śmietnik i bezsensowną logikę ucieka od patosu, czy taniego, czarno-białego dydaktyzmu. Polacy cierpią, ale nie jako naród jedyny. Widzimy masakry Żydów, Cyganów, ale przede wszystkim bezsensowną, konsekwentną i programową przemoc i pogardę człowieka wobec człowieka.
Okres okupacji hitlerowskiej zrelacjonowany zostaje w sposób niemal kronikarski, jak diariusz wielkiej obławy. Getto, ?pieczątki życia", ciągły terror, głód, choroby, nadzieje, które umierają ostatnie. W końcu masakra cywilnej ludności przy współudziale żydowskiej policji i ?granatowych". Wrażliwość czytelnika zostaje wystawiona na najcięższą próbę:
?Dzieci zebrano osobno... Te starsze Guzdek rozstrzeliwał nad dołem, młodsze chwytał za nóżki, brał zamach i rozbijał je o ścianę kaplicy. Potem rzucał je do dołu na osobną kupę. Dwoił się i troił, biegał od jednego końca do drugiego."
?Wenland nie mógł sobie poradzić z jedną ciężarną. Strzelił jej w pierś dwa razy, a ona dalej stała. Guzdek podszedł, wpakował jej w głowę niemal cały magazynek, a ona ledwie drgnęła."
Koniec wojny nie przynosi ulgi, nie kończy exodusu Żydów. Odsłania kolejny dramat społeczeństwa polskiego. Narodziny komunizmu, nowe rządy, terror, wywłaszczenia, szalejący antysemityzm, rozprawa z podziemiem, aresztowania, przesłuchania, tortury, egzekucje.
Pomimo tego, że przez karty powieści przewija się dziesiątki, jeżeli nie setki postaci, brak w niej bohatera głównego. Może w ten sposób Kobierski podkreśla uniwersalizm, swoistą typowość losów.
Jedną z ważniejszych osi fabularnych Ziemi Nod są losy rodziny Borewiczów zamieszkującej podtarnowski Istów. Uderza typowość postaw, kompleksów, charakterów, ale przede wszystkim losów naszych bohaterów. Katyń, heroizm, partyzantka, przymusowe roboty w Rzeszy, wielka miłość, także małostkowość, czasem bezduszność ojca wobec bliskich. Rodzina ukrywa Żydów podczas wojny, ryzykując życiem wszystkich. Odznacza się tą samą bezkompromisowością postaw wobec ubeków, jaką wcześniej wobec hitlerowców. A jednak Paweł nie jest w stanie wykonać wyroku na kacie własnej rodziny ? volksdeutschu ? Knoopie. To nie leży w jego naturze, chciałoby się rzec, to nie leży w naturze przeciętnego Polaka. Za to jego córka Olga umiera podczas porodu kolejnego dziecka, nie godząc się na aborcję, będąc w sytuacji absolutnie beznadziejnej; osierocając gromadkę dzieci, skazując je tym samym na wegetację z ojcem alkoholikiem.
Można spojrzeć na to arcydzieło jako na opowieść o determinizmie i biologicznym fatalizmie gatunku:
?Fizjologia, krew, kał, pot, cuchnący oddech. Wykonujemy tyle zabiegów dla utrzymania ciała, tyle sił wkładamy w upiększanie siebie, w rozwój duchowy, a jesteśmy zaledwie powłoką dla nieczystości... Zabijamy, żeby żyć, żywimy się padliną i wydalamy z siebie nawóz. W końcu sami stajemy się nawozem. Świat w całym swoim niepokojącym pięknie istnieje tylko dzięki śmierci."



PS
Fragment Ziemi Nod, zanim ukazała się drukiem, opublikowało wydawane w Brzegu ogólnopolskie pismo literackie ?Red.".
Radosław Kobierski, Ziemia Nod, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2010

 

Komentarze   

 
0 # Czytelnik 2013-05-18 08:04
Maj a ty Darku chcesz żebyśmy czytali takie ciężkie książki. Wolimy TV Trwam.
 
 
0 # Wierny 2013-05-30 19:03
PISmak!
 

Nie masz uprawnień do komentowania