|
Kamczatka. Koniec geografii cz. 1 |
|
|
|
|
Leszek Tomczuk
|
|
10.08.2008. |
|
Strona 5 z 7
Na północy cieplej!
Na początku wspomniałem o kamczackich paradoksach. Jadąc na północ możemy liczyć na ciepło! Po szutrowej drodze, rejsowym autobusem przez 11 godzin z krótkim postojami na posiłki, w przydrożnej „małej gastronomii” u babuszek, podążamy do Esso.
Esso to spora osada o drewnianej zabudowie. Bystrinskj Municypalnyj Rajon trochę przesadnie jest rozsławiany w folderach, jako Kamczacka Szwajcaria. Są tu niby termalne wody za które, póki co, nie trzeba płacić, ale standard usług i przesadnie wywindowane ceny są zdecydowanie „nieszwajcarskie”.
Esso zostało zlokalizowane w międzyrzeczu Bystrej i Uksiczany, pomiędzy sporymi wzniesieniami dorównującymi naszej Śnieżce. Miłośnik tej ziemi Walery Krawczenko jest autorem albumu zatytułowanego: Na Esso upadła tęcza… Przyznać muszę, że mimo wypatrywania żadnej radugi nie dojrzałem (może przez mgłę?, może przez niepogodę?, może przez watahy komarów?), ale potwierdzam: miejsce jest rzeczywiście niezwykłe, ciepłe w takim samym stopniu, jak spotkani w Esso ludzie. I o nich chcę teraz opowiedzieć.
|