O nietypowej, bo 10 godzinie 28 grudniowego poranka rozpoczęli swe ostatnie w 2007 roku obrady miejscy rajcy. To godzinne przesunięcie spowodowane było przewidywanym na ten dzień zakończeniem sesji z dnia 6 grudnia, które jednak wskutek wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, rozstrzygającego spór miasta z ECO S.A. w Opolu miało miejsce 19 grudnia.
Burmistrz Wojciech Huczyński zgłosił do porządku obrad dwa dodatkowe projekty uchwał. Jeden dotyczył dotyczył niewygaszania w 2008 roku dwóch wydatków inwestycyjnych: budowy chodnika i ogrodzenia stadionu oraz zakupu i montażu wiat przystankowych. Drugi wyrażenia przez RM zgody na bezprzetargowe zawarcie umowy z dotychczasowym dzierżawcą dwóch płatnych parkingów przy ulicy Chrobrego. Oprócz tych projektów na stoły rajców trafiły autopoprawki do projektu budżetu, stanowisko burmistrza wobec stanowiska Komisji Budżetu w sprawie projektu budżetu i sprawozdanie z bieżącej działalności burmistrza.
Pozytywne, a nawet negatywne opinie
Projekt budżetu miasta na rok 2008 wraz z autopoprawką przedstawiła skarbnik Dorota Solińska. Odczytała też pozytywne opinie Regionalnej Izby Obrachunkowej o projekcie budżetu, możliwości sfinansowania zawartego w nim deficytu budżetowego oraz prognozie zadłużenia miasta na lata następne. Zasadnicza zmiana wprowadzona tą autopoprawką to zwiększenie o 1 mln zł przychodów z tytułu emisji obligacji. Spowodowane to zostało głównie przez przesunięcie z budżetu na rok 2007 wydatku na remont ulic Starobrzeskiej i do niej przyległych. Oznacza to ustalenie deficytu w kwocie 16.041.438 zł. Wydatki majątkowe miasta przewidywane są w kwocie 16.854.047 zł. Z porównania obu liczb widać, że praktycznie nieomal w całości inwestycje miasta zostaną sfinansowane z pożyczanych pieniędzy. Ta utrzymująca się od dawna tendencja stała się m.in. przyczyną krytycznej wobec projektu budżetu opinii miejskiej organizacji NSZZ „Solidarność” odczytanej przez przewodniczącego Mariusza Grochowskiego (PiSoP). Opinie innych związków zawodowych do RM nie dotarły.
Stanowisko Komisji Budżetu, Inwestycji i Rozwoju Gospodarczego przedstawił jej przewodniczący Grzegorz Chrzanowski (PO). Konkluzją tego dokumentu było pozostawienie do indywidualnej oceny radnych ich stanowiska w sprawie projektu budżetu. To zasadniczo odmienna, niż w poprzednich latach rekomendacja komisji.
Na to stanowisko swą odpowiedź odczytał burmistrz Wojciech Huczyński. Nie zgodził się na żaden z wniosków przyjętych przez komisję budżetu. Wracał też do spraw minionych, prowokując tym samym niektórych radnych. Sam nie zdzierżyłem i na samym początku tej wypowiedzi zapytałem, czemu burmistrz nie wali po nazwiskach, formułując swe zarzuty wobec radnych w sprawach dotyczących przeszłości. Dla zilustrowania fragment stanowiska burmistrza:
„Należy tu podkreślić, że przy uchwalaniu budżetu miasta na rok 2007 termin ten drastycznie przekroczono, a faktycznym powodem było świadome działanie, które miało doprowadzić do jak najpóźniejszego uchwalenia budżetu miasta. W późniejszym okresie osoby doprowadzające do takiej sytuacji próbowały wmówić zarówno pozostałym radnym jak i opinii publicznej, że powodem przedłużania procedury była nieobecność Burmistrza Miasta, zarówno na komisjach Rady Miejskiej jak i na sesjach Rady Miejskiej. Obecne działania Rady Miejskiej pod nowym kierownictwem doprowadziły do tego, że mimo nieobecności Burmistrza Miasta Brzeg procedura przedstawiania stanowiska Komisji Budżetu, Inwestycji i Rozwoju Gospodarczego została zrealizowana w terminie. Za takie odpowiedzialne i konstruktywne działanie chciałbym bardzo serdecznie podziękować przewodniczącym Rady, ale i pozostałym radnym pracującym na rzecz wspólnoty samorządowej. Dziękuję wszystkim tym, którzy nie działają według uprzednio stosowanej zasady „jak trzeba coś zrobić dzisiaj to zróbmy to później bo będzie więcej wolnego”. Zasady, którą jeszcze dzisiaj, nie bacząc na dobro miasta i jego wspólnoty samorządowej, niektórzy stosują.” Tyle wiekopomnych słów burmistrza. Nie chcę ich tu komentować, poza jedną rzeczą. Pogląd, że w pracach RM nad projektem budżetu uczestniczy jego autor, czyli burmistrz, nie jest mym własnym wymysłem, ale stosowaną powszechnie praktyką. Praktyką, stosowaną w poprzedniej kadencji. Dziś Brzeg jest jednak widać curiosum na samorządowej mapie.
Gdzie opinie klubów radnych?
Dyskusja, która tradycyjnie rozpoczynała się od przedstawienia opinii klubu radnych w RM zasiadających, tym razem zaczęła się inaczej. Opinii nie było, co o ile pamiętam od lat się nie zdarzało. Rozpocząłem zatem od ustalenia rzeczywistej kwoty długu miasta na koniec 2007 roku. Skarbnik Dorota Solińska potwierdziła moje wyliczenie określające ten dług na kwotę 7,7 mln zł.
Jan Pikor (TRZB) chciał natomiast dowiedzieć się, jaki jest rzeczywisty poziom realizacji zadań inwestycyjnych w 2007 r. Skarbnik określiła ten poziom na 70 – 72 proc.
Radny Krzysztof Pietrzak (bezklubowy LiD) stwierdził, że nie zgadza się ze stanowiskiem burmistrza odmawiającego przyjęcia wniosku KBIiRG w sprawie zmniejszenia o 60 tys. zł wydatków na program rewitalizacji zieleni miejskiej i przeznaczenia tych pieniędzy na budowę placu zabaw na osiedlu naprzeciw jednostki wojskowej. Stwierdził, że pieniądze na program rewitalizacji nie zostały wykorzystane w całości ani w roku 2006, ani w 2007. Burmistrz stwierdził, że nie wie, z czym się radny nie zgadza. Jego zdaniem stanowisko komisji jest sprzeczne z tym wnioskiem, ponieważ naprzód komisja zwraca uwagę na zmniejszenie wydatków na ten cel do poziomu 77 proc. przewidywanego wykonania w 2007, a następnie przyjmuje wniosek obcinając te wydatki jeszcze bardziej.
Odczytując me stanowisko przypomniałem o ciągle zaniedbywanej substancji mieszkaniowej miasta, o zapomnianych propozycjach rozwiązania problemów komunikacyjnych, o ciągle rosnących wydatkach bieżących miasta, ograniczających możliwości działań inwestycyjnych, nie wykorzystywaniu takich źródeł zasilenia kasy miasta jak niezagospodarowane nieruchomości i kapitałach „mrożonych” w miejskich spółkach. Zauważyłem wzrost w ciągu dwóch lat aż o 41 proc. wydatków na Urząd Miasta i spadek w ciągu ostatnich dwóch lat liczby mieszkańców z 38,5 tys. w 2004 do 37,7 tys. w 2006. Zaapelowałem do radnych, by w teatrze, którym RM jest, nie byli marionetkami, których ręce podnoszą się za pociągnięciem sznurka, a stali się aktorami współtworzącymi ten spektakl. Burmistrz potwierdzając me prawo do takiej opinii, zauważył, że jego zdaniem koncepcja poprawy układu komunikacyjnego poprzez budowę ulicy łączącej Jana Pawła II z Nysańską jest nieaktualna, ponieważ związana była z planowanym przebiegiem obwodnicy miasta od strony wschodniej. Odnosząc się zaś do innych mych uwag, stwierdził, że to RM powinna ustalić mu kierunki działania i on wówczas będzie je realizował. Dopóki takiej uchwały nie ma, realizuje własną politykę. Jego zdaniem, to moją rolą jest przedstawienie takich wniosków do projektu, które mą wizję miasta będą realizować, a ja chcę go zmusić do ponownego analizowania jego propozycji, którą uważa za najlepszą. Pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na fakt, że radny jest ograniczony w swych wnioskach poprzez konieczność uzyskania zgody burmistrza na zwiększenie deficytu budżetowego, a trudno o takiej zgodzie mówić, gdy burmistrz na posiedzeniu komisji, na którym wnioski można składać, jest nieobecny. I to właśnie burmistrz usiłuje zmusić radnych do przyjęcia jego wizji pracy nad budżetem bez jego uczestnictwa, twierdząc, że to „najlepszy” projekt. Burmistrz stwierdził, że na komisjach działa przez swoich „substytów” i do nich trzeba kierować wnioski o zgodę na zwiększenie deficytu.
W tym momencie włączył się Jerzy Podgórski (SPP) zauważając, iż „substytanci” burmistrza na komisjach na pytania radnych odpowiadają „nie wiem”. Burmistrz dłużny nie pozostał, stwierdzając, że radny jest douczony i wie wszystko, natomiast nawet on wszystkiego nie wie i praw boskich sobie nie uzurpuje. Dołożył też oczywiście kpinę z wiedzy radnego, który jako douczony źle odmienia słowo „substytut”. Jerzy Podgórski (SPP) odciął się stwierdzeniem, że jest pilnym radnym i nie śpi na komisjach i takim jak on radnym burmistrz chciałby być. Zauważył, że dziś na sesji padło wiele „ciepłych” słów pod adresem radnych, burmistrz po prostu ich lży, do czego nie dochodziłoby, gdyby był obecny na komisjach i rozjaśniał tam wątpliwości radnych. Burmistrz poprosił o zaprotokołowanie, że on w najmniejszym stopniu nie chciałby być podobny do radnego Jerzego Podgórskiego (SPP), on nie obraża ludzi, nie powtarza niesprawdzonych informacji, on po prostu nie kłamie.
Jerzy Podgórski (SPP) stwierdził, że nieprawdą jest, że burmistrz nie lży radnych, dzisiaj nazwał niektórych malkontentami i nie reagował na wezwanie, by określił po nazwisku osoby, które za malkontentów uważa. Dodał, że nie boi się sądów, którymi burmistrz go straszy. Burmistrz odpowiedział, że malkontentami nazywa jakąś bliżej przez siebie nie określoną grupę osób i nie lży w ten sposób radnych. A gdy przy dyskusji nad budżetem miasta na rok 2007 używał nazwisk radnych, będących autorami wniosków, wówczas przerwałem mu wypowiedź i zażądałem, by tych nazwisk nie podawał. Stwierdził też, że na tej sali, na posiedzeniach komisji radni wielokrotnie go obrażali i lżyli. Zauważyłem, że przerwałem wówczas wypowiedź burmistrza, ponieważ podawał nazwiska wnioskodawców, natomiast w momencie przyjęcia tych wniosków przez komisję, były to wnioski komisji, a nie wymienianych z nazwiska przez burmistrza radnych. Burmistrz, mimo próby pohamowania go w tym momencie przez wiceprzewodniczącego Pawła Koryckiego (TRZB) dłużny nie pozostał i stwierdził, że skrytykowałem wówczas jego zachowanie, bojąc się prawdy, kto był autorem wniosku, który burmistrz uważał za zły.
Zachowawczy?
Radny Jan Pikor (TRZB) stwierdził, że on może oceniać ten projekt budżetu w dwóch kategoriach: czy jest prorozwojowy, czy zachowawczy. Zauważył, że w 2006 roku wydatki majątkowe zaplanowano na około 21,8 mln zł, podobnie też planowano te wydatki na rok 2007. W projekcie budżetu na 2008 wynoszą one natomiast 16,7 mln zł. Jakby tego nie oceniać oznacza to regres. Zwrócił też uwagę na nierytmiczność dokonywania wydatków majątkowych i prosił o sporządzanie dla radnych kwartalnych harmonogramów opisujących przewidywaną realizację tych wydatków. Przywołując wyniki ankiet dotyczących strategii zrównoważonego rozwoju miasta, zauważył, że mimo tego, że większość ankietowanych uważa bezrobocie za najistotniejszy problem miasta, w projekcie budżetu nie ma wydatków na „inkubator przedsiębiorczości”, który jest jednym z narzędzi rozwiązywania tego problemu. Zauważył też, że ankietowani na tym samym poziomie za problem uznają „brud w mieście” i trzeba niezwłocznie po przyjęciu budżetu tymi problemami się zająć.
Radny Grzegorz Surdyka (PO) odniósł się do następującego fragmentu stanowiska burmistrza odnoszącego się do nie przyjęcia w projekcie budżetu przychodów ze zbycia posiadanych przez miasto akcji ECO S.A. „Faktycznie nie uwzględniono zbycia akcji, bowiem nie zawsze jest zasadne zbywanie akcji i udziałów, co widać po prywatnej polityce inwestycyjnej wielu radnych zaciągających kredyty, a nie zbywających udziałów czy też akcji. Dziwnym jest więc oczekiwanie prowadzenia innej polityki w zakresie finansów gminy i można to traktować jako niewiarygodność działających tak osób.” Radny zauważył, że bardziej prawdopodobny od wzrostu cen akcji jest wzrost cen gruntu, w związku z ograniczoną wielkością tego majątku, a burmistrz jednak grunty zbywa, czego przykładem jest ostatnia transakcja na Lwowskiej. Radny wyraził też zadowolenie z faktu zapewnienia sobie przez burmistrza większości w RM, która poprze projekt budżetu. Martwił się natomiast o tych radnych tej większości, którzy naprzód składają wnioski do budżetu, mające załatwić jakiś problem ich wyborców, a potem przeciw tym wnioskom głosują. Odnosząc się do wielokrotnego wymienienia w stanowisku burmistrza nazwiska przewodniczącego komisji Grzegorza Chrzanowskiego (PO), zauważył, że pierwotna wersja stanowiska KBIiRG została przez radnych Mariusza Grochowskiego (PiSoP), Zbigniewa Dobosza (PiSoP) oraz Bartłomieja Tyczyńskiego (LiD) znacząco okrojona. Dodał, że to właśnie ich głosami stanowisko KBIiRG zostało przyjęte, a więc może zatem do nich należy kierować zdanie ze stanowiska burmistrza, które tu jeszcze raz zacytuję: „jak trzeba coś zrobić dzisiaj to zróbmy to później bo będzie więcej wolnego”. Mogli przecież przygotować takie stanowisko KBIiRG, które nie wywołałoby takiego zniesmaczenia burmistrza. Zauważył, że burmistrz używa wielkich słów, natomiast nie jest w stanie zapewnić tego, by w czasie świąt śmieci ze śmietników nie fruwały po mieście. Odnosząc się do innego zdania ze stanowiska burmistrza: „Chyba, że niektórym zależy na tym by miasto też cierpiało z braku rozwoju, kiedy oni sami są zgorzkniali i nie potrafią się rozwijać”, radny zauważył, że bezosobowość tego zdania powoduje, że każdy radny może je odnieść do siebie, burmistrzowi zaś pogratulował rozwoju szczególnie od czasu objęcia przez niego tego stanowiska.
Burmistrz odpowiedział długim wykładem na temat prognozowania cen gruntów. Zauważył, że jeśli dziś nie skorzystamy z zainteresowania inwestorów, to za 5 lat możemy mieć problem, bo mimo, że grunty zaczną tanieć wskutek spadku popytu, to inwestorzy nie zauważając wcześniejszego rozwoju się nie pojawią. Nie omieszkał wykorzystać przejęzyczenia radnego i odnosząc się do radnych, którzy „poprzą” projekt budżetu uznał, że nie o tym powinniśmy dziś rozmawiać, ale o konkretnych zapisach projektu. Zdaniem burmistrza nie dyskredytował on przewodniczącego Grzegorza Chrzanowskiego (PO) wymieniając go wielokrotnie w swym stanowisku, ale jedynie podnosił jego rolę, jako odpowiedzialnego za właściwą pracę komisji. Tego słowotoku burmistrza nie wytrzymał przewodniczący Mariusz Grochowski (PiSoP) prosząc burmistrza o skracanie się. Za śmieci w czasie świąt nie burmistrz odpowiedzialny, tylko zarządcy nieruchomości, którzy nie zgłosili zapotrzebowania na wywóz śmieci.
Wracając do konkretu w dyskusji zapytałem, na ile burmistrz wycenia wartość akcji ECO S.A. Burmistrz odpowiedział, że jego prywatna ocena to 150 zł za akcję o nominale 100 zł. Zauważyłem zatem, że dywidenda z akcji na poziomie 1 proc. w 2006 i 1,5 proc. w 2007 nie uzasadnia trzymania akcji, skoro na lokacie bankowej można uzyskać co najmniej 4 do 5 proc. Burmistrz odpowiedział, że posiadanie tych akcji służy innym celom, zwłaszcza, że miasto uczestniczy w grze rynkowej, gdzie taki atut ma znaczenie.
Grzegorz Surdyka (PO) stwierdził, że nie wypowiedział słów, że powinniśmy trzymać akcje ECO S.A., co burmistrz wcześniej sugerował w swej wypowiedzi i wracając do słów burmistrza o „zgorzknieniu niektórych radnych” zauważył, że zaczyna rozumieć, co miałem na myśli mówiąc o spektaklu teatralnym w wykonaniu RM.
Radny Zbigniew Dobosz (PiSoP) odnosząc się do wcześniejszej wypowiedzi Grzegorza Surdyki (PO) stwierdził, że stanowisko KBIiRG zostało przygotowane poza trójką radnych wymienionych wcześniej. Z tego stanowiska wycięli oni tylko to co było „nie do przyjęcia”, pozostawiając resztę. Dziwi się, że radny Grzegorz Surdyka (PO) nie wyciągnął wniosku z faktu odwołania go z funkcji wiceprzewodniczącego RM i skupia swą uwagę na sobie, a nie problemach miasta. Grzegorz Surdyka (PO) zauważył, że nic nie stało na przeszkodzie, by radny Zbigniew Dobosz (PiSoP) sam przygotował projekt stanowiska KBIiRG i wówczas nie byłoby problemu, że coś jest „nie do przyjęcia”. Wnioski natomiast wyciąga, czego dowodem jest rezygnacja radnych PO ze składania wniosków do projektu budżetu, gdyż do poprzedniego projektu złożyli ich wiele, a jak były przez burmistrza i RM potraktowane, każdy chyba pamięta.
I na tym tę część narzekałek kończę. Następna opisze, jakie wnioski do budżetu przyjęto, jakich nie oraz inne decyzje radnych, a także ich interpelacje. Do przeczytania.
1/21 Rady Miejskiej
Masz prawo komentować. Masz prawo się z kimś i czymś nie zgadzać. Masz prawo przekonywać do swoich racji, ale nie masz prawa obrażać czegoś lub kogoś. Komentarz jest Twoją prywatną opinią, redakcja portalu nie ponosi żadnej odpowiedzielności za treści w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania możliwości ich umieszczania. Zatem dobrze się zastanów nim kogoś lub coś obrazisz. To od Ciebie zależy jak to miejsce będzie wyglądało. |
| Dopisano () >> |
 |
|