| |
|
Grzegorz Omelan
|
|
05.03.2007. |
Powa¿ne pisanie o tenisie sto³owym przychodzi mi z trudem, gdy¿ sam nie uwa¿am tej dyscypliny za zbyt powa¿n±. Bo tak - staje dwóch (ew. czterech lub czworo) Homo Sapiens po przeciwnych stronach sto³u przedzielonego siateczk± z ok. 300 oczkami i odbija pi³eczkê zrobion± z wyci±gu ze skorupy ¿ó³wi z Galapagos
W d³oniach trzymaj± rakietki, które dzi¶ kosztuj± jakie¶ cztery stówy nówka, co dla laika tez jest szokiem – za kawa³ek drewna i gumy 400 z³? No, je¶li rakietka ma byæ bardziej wyszukana, to i sze¶æ stówek mo¿e byæ za ma³o…
Dodatkowo za innym zielonym stolikiem siedzi (przy deblach stoi) sêdzia, który musi wodziæ oczami za ka¿d± pi³k± i niew±tpliwie w pi±tym roku kariery dostaje oczopl±su, zmuszony jest zatem do leczenia siê u, jak wiadomo, ¶wietnych polskich lekarzy. Poniewa¿ dzi¶ w Polskim Zwi±zku Tenisa Sto³owego rz±dzi prezes, nie jaki¶ tam komisarz od ministra-chodziarza, to za³atwi siê wizytê u okulisty nie za 6 miesiêcy, jak u normalnych ¶miertelników, tylko za 3, jak na polecenie rz±dowe przysta³o.
Czasem zdarza siê tak, nawet w mo¿liwej ostatnimi czasy konfiguracji niebieski stó³ – ¿ó³ta pi³eczka, ¿e przeciêtny widz nie jest w stanie dostrzec pi³ki uderzanej przez zawodowców z prêdko¶ciami rzêdu 170 km/h (przy smeczu) i musi bazowaæ na reakcjach zawodników tudzie¿ bardziej wprawionej publiczno¶ci, je¶li chce szybko zorientowaæ siê, kto zdoby³ punkt.
Móg³bym o ró¿nych ¶miesznostkach i niedorzeczno¶ciach zwi±zanych z t± dyscyplina sportu tak jeszcze d³ugo, zmierzam jednak do tego, by dotrzymaæ pewnej obietnicy. W jednym z komentarzy do jednego z tekstów jednego z felietonistów www.brzeg.com.pl (no przecie¿ jako¶ muszê unikn±æ wymienienia godno¶ci tego¿ Pana, skoro zg³osi³ pretensje po ostatnim felietonie, w którym Jego imiê i nazwisko to dwa pierwsze s³owa tekstu!) zapowiedzia³em wyja¶nienie, sk±d znam wiceprzewodnicz±cego Rady Miejskiej w Brzegu, Grzegorza Surdykê. Otó¿ i ono: w 1988 roku, jako uczniowie Szko³y Podstawowej nr 6, rozegrali¶my mecz tenisa sto³owego na turnieju zorganizowanym przez mojego Ojca i Pana Zbigniewa Makowieckiego. I jak siê okaza³o (a zapyta³em niedawno), Grzesiek pamiêta ten mecz, a poniewa¿ jestem kulturalny, jemu pozostawiê og³oszenie urbi et orbi, kto wygra³.
Wspomnienie pingpongowych meczów rozgrywanych na korytarzach nowego wówczas budynku „B” ówczesnej „Szóstki” sk³ania mnie do refleksji na temat stanu brzeskiego ping-ponga. Czytam dzi¶ tabele seniorskich lig wojewódzkich – w III lidze UGKS Odra Brzeg na ostatnim miejscu, w IV lidze BTMTS Szczê¶liwa Siódemka Brzeg – na ostatnim miejscu.
Zapytujê zatem, co siê sta³o z brzeskim tenisem sto³owym, który tak d³ugo w latach 90. wdrapywa³ siê na szczyt opolskiej hierarchii ping-pongowej? Czy¿by tylko po to, by szybciutko ze szczytu spa¶æ? Czy tylko dlatego, ¿e czo³owi brzescy zawodnicy graj± w innych zespo³ach lub zakoñczyli kariery zawodowe Brzeg po kilku latach dominacji w wojewódzkim mêskim ping-pongu ma dostawaæ w ligach têgie lanie?
Jako osobie, która z pomoc± i pod kierunkiem swego Ojca, a tak¿e Jerzego Mularza, Zbigniewa Pi±tkowskiego, Tadeusza Stêpnia, Stanis³awa Lubaszczuka (ten cz³owiek nauczy³ mnie graæ na zawodowym poziomie, czego nie zapomnia³em, Staszku!), a tak¿e Zdzis³awa Grobelskiego i wszystkich zawodników z prze³omu lat 80. i 90. poprzedniego wieku wyprowadzi³a brzeski tenis sto³owy ze ¶wietlic na opolskie salony, los tej dyscypliny w naszym mie¶cie le¿y mi g³êboko w sercu.
I nie ma znaczenia, ¿e w pewnej chwili brzeski ping-pong okaza³ siê niewdziêczny, odwróci³ siê ode mnie, pozwalaj±c zreszt± na reprezentowanie barw innego klubu z regionu, gdzie odnios³em najwiêksze sukcesy w kategorii seniorów. To wspomnienie osobiste i oczywi¶cie pope³niam felietonowa gafê uderzaj±c w takie tony, ale có¿ – takie moje zbój…, przepraszam, felietonowe prawo.
Czy zatem brzescy instruktorzy tenisa sto³owego – Zdzis³aw Grobelski i Zbigniew Pi±tkowski (zaznaczam, i¿ wymieniam alfabetycznie) w zarysowanej sytuacji maj± pomys³, jak powróciæ na szczyt? Jest do¶wiadczony Krzysztof Pacek, jest utalentowana m³odzie¿ – rodzeñstwo Bajorów, bracia Kêdrowie, Darek Ka³uziñski i pewnie jeszcze kilku (lub kilkoro) innych, których za pominiêcie przepraszam. Byæ mo¿e uda siê szybko za³ataæ pokoleniow± dziurê, jaka powsta³a po odej¶ciu najlepszych graczy, z których jedyn± pozosta³o¶ci± jest wymieniony Krzysztof Pacek, zreszt± dzi¶ wicemistrz Opolszczyzny.
Tego naszym trenerom ¿yczê, zapowiadaj±c baczne obserwowanie postêpów brzeskiej ping-pongowej m³odzie¿y.
Kre¶lê siê w tenisowym pozdrowieniu, by³y, zgodnie z tytu³em, mistrz Opolszczyzny,
Grzegorz Omelan
Masz prawo komentowaæ. Masz prawo siê z kim¶ i czym¶ nie zgadzaæ. Masz prawo przekonywaæ do swoich racji, ale nie masz prawa obra¿aæ czego¶ lub kogo¶. Komentarz jest Twoj± prywatn± opini±, redakcja portalu nie ponosi ¿adnej odpowiedzielno¶ci za tre¶ci w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania mo¿liwo¶ci ich umieszczania. Zatem dobrze siê zastanów nim kogo¶ lub co¶ obrazisz. To od Ciebie zale¿y jak to miejsce bêdzie wygl±da³o. |
| Dopisano () >> |
 |
|
|
|
| |
|