|
Strona 5 z 6 Ludzie Małżeństwo Buriatów - ona lekarz-pediatra, wracająca w asyście męża, kierowcy autobusu, przez 6 dni z Moskwy do Ułan Ude – stolicy Buriacji, z kursu doktoranckiego. Czytają od deski do deski kolorowe magazyny typu zachodniego, w kolejnych dniach po wielokroć je przeglądają i ciągle sprawdzają zasięg swoich komórek.
Cyganie - podróżujący za pracą czekającą gdzieś w głębi Syberii. Złoto na przegubach rąk, grube łańcuchy na szyi i niemało złotego uśmiechu. Zadziwieni grupką Polaków, których odbierają jako przybyszów z nieznanej planety. Anastazja - bystra i inteligentna psychoterapeutka lecząca alkoholików, siedząca po uszy w klimatach portugalskich i zapatrzona w futbolistę Ronaldo, który dla niej pozostaje ideałem urody. Rozmiłowana w fado i we wszystkim, co portugalskie. Mogłaby żyć w Polsce, bo to przecież Unia Europejska i tak blisko do... Portugalii. Tadżyk – Sasza, właściciel dwóch żon, starszej i młodszej, ojciec niemałej gromadki dzieci w przedziale wiekowym 4 – 27 lat. Posiadacz kompletu złotych zębów. Nauczyciel historii, wielbiciel Stalina, wożący jego portret w samochodzie, autor dwóch książek o tematyce historycznej. Wracający ze spotkania autorskiego w Nowosybirsku, gdzie rozdawał autografy przy okazji wydania nowej książki, napisanej w rodzimym języku. Niestety, nie miał egzemplarza demonstracyjnego. Nakład rozszedł się niczym ciepłe bułeczki. Podążający do Władywostoku w celach naukowych, a potem do domu, do gór Pamiru, do stęsknionych żon, do tej młodszej i do starszej. Każda z nich ma odrębny dom, dla siebie i dzieci, a on, jak przystało na tadżyckiego mężczyznę, ma trzeci, swój. Bo w rodzinie musi być zgoda - doda. Aniuta - drobna, śliczna studentka V roku prawa Uniwersytetu w Jekaterynburgu, podróżująca z gigantycznym misiem-przytulanką do Gusiewo Oziera (prawie 3 doby). Dom rodzinny odwiedza tylko dwa razy do roku i każdemu z bliskich wiezie skromną niespodziankę. Miszki nie odda nikomu, nawet najmłodszej w rodzinie siostrze Tani, bo to prezent od narzeczonego, chroni ją od zagrożeń czyhających podczas długiej podróży.
Opisani ludzie mają zegarki pokazujące czas obowiązujący w rejonie ich zamieszkania a zapytani o godzinę – podają czas moskiewski, dodając swój, wskazywany przez osobisty czasomierz. W takich momentach nie pozostawało mi nic innego, jak pomyśleć o oddalającej się ojczyźnie, która wciąż i wciąż opóźnia się w czasie. Bez wyjątku wszyscy współpasażerowie są przyjaźnie usposobieni do nas - Europejczyków i radują się z faktu, że ktoś z tak daleka zdecydował się na trud odwiedzenia Syberii. Informacja, że docelowo zmierzamy do Mongolii przyjmowana była z niedowierzaniem, z zaskoczeniem i z iście syberyjskim zatroskaniem. – Po co tam jechać, w Europie macie tyle miejsc godnych zobaczenia? Zdjęcia do artykułu znajdują się w Galerii Zdjęć w dziale Fotoreportaże - kliknij
|