|
Strona 4 z 6 Niecodzienne życie codzienne Spędzając czas non stop w wagonie trzeba się odżywiać, dbać o higienę i sen oraz prowadzić życie towarzyskie. Wszystkim, mniej lub więcej, jakoś to wychodzi i to kolejna tajemnica. Może jest tak dlatego, że wszyscy (z naprawdę nielicznymi wyjątkami) są dla siebie mili i życzliwi? Mądry podróżny to ktoś, kto wyposażył się w super wygodną odzież i obuwie, zabrał owoce i trochę pieniędzy. Herbatę i kawę z łatwością można zrobić samemu korzystając z bezpłatnego wrzątku prosto z samowara, o który troszczy się dwuosobowy personel każdego wagonu (prowadnik/prowadnica), dbający o porządek i bezpieczeństwo pasażerów. Za niewielką odpłatnością otrzymuje się zafoliowaną, czystą pościel i koce. Wagonami zajmują się głównie kobiety,przez dwa tygodnie w pracy na zmianę, i są to osoby pryncypialne, zachowujące się niezwykle profesjonalnie. Nie znajdują kompromisu dla spóźnialskich, awanturników i wszelkich nietypowych. Z prowadnicą lepiej żyć w zgodzie, o co wcale nietrudno, wszak ludzie Wschodu są przyjaźni i otwarci na innych. Zapewniam – obu stronom to się opłaca.
Najpotrzebniejsze zakupy robi się na planowych postojach, wynikających ze sztywnej rozpiski, upublicznionej na korytarzu wagonu. Jest to częsta lektura pasażerów niecierpliwych, którym doskwiera podróż. Na większości stacji działają kioski oferujące podstawowe produkty żywnościowe. Można też posilać się w wagonie restauracyjnym, gdzie jednak obowiązują ceny zdecydowanie europejskie. Wczasach gorących kubków, zupek chińskich i innych potraw typu instant, przy dostępnym wrzątku, pożywianie się w wagonie to fraszka. Na miłośników wielkiego żarcia, na niektórych postojach, czekają babuszki z domowym jedzeniem, sprzedające różnorakie pierożki, pielemienie, kartoszkę, gotowane jajka, smażone ryby i coś, w czym rybka lubi pływać.Syberyjskie babuszki częstokroć są jedynymi żywicielkami swoich rodzin, a biznes kręci się wyłącznie dzięki traanssybirce. Chłopy albo w gdzieś tajdze albo poumierali. Z wódki.
Także piwosze nie mają powodu do frasunku. Piwo rosyjskie jest znakomite, łatwo dostępne i w dużym wyborze. Zapobiegliwi Polacy (mądrzy chytrością któregoś z wicepremierów) zabierają ze sobą, w ogromnych ilościach, wyłącznie polskie szynki, tuszonki i pasztety. Testują szerokie osie wagonów i sprawdzają możliwość zatopienia wagonów w przepastnych bagniskach. To patrioci troszczący się o kondycję fizyczną i udowadniający, jak mocne są ich cziemodany. Co najważniejsze: wspierają produkty polskie na niegościnnej rzekomo Syberii. Za to przez kilka tygodni mogą wcinać pasztety z polskiego indyka, identyczne z tymi, jakie z łatwością można nabyć za sporo niższą cenę, gdzieś na krańcu podróży, po przekroczeniu - dajmy na to - siódmej strefy czasowej. Zdjęcia do artykułu znajdują się w Galerii Zdjęć w dziale Fotoreportaże - kliknij
|