|
Strona 3 z 6 Kiedy granica Azji? -Kiedy będziemy w Azji? – pytam Olega Feokistova, podróżującego z Moskwy do Krasnojarska (4 doby). – Prześpicie się, minie dzień i pod wieczór będzie Ural – odpowiada -bez nonszalancji, aczkolwiek z ledwo zauważanym zdziwieniem - mój towarzysz podróży. To jedno z pytań naiwnych, zadanych przez kogoś, kto swój kraj,w jego najodleglejszych krańcach, jest w stanie przemierzyć w kilkanaście godzin. Tylko Europejczycy wypatrują punktu granicznego, oznajmującego, że oto wkraczamy w bezkresną Azję. Tubylców wcale to nie obchodzi. Owszem, stoi postument abyknawiennyj, zwykły, biały słup z czarnym napisem cyrylicą Europa/Azja i z przeciwstawnymi strzałkami. Ponoć od jakiegoś czasu miejsce zaczyna być modne, rozsławiane przez młode pary, fotografujące się tutaj zaraz po ślubie. Pociąg w tym kultowym miejscu zasuwa, jak gdyby nic, i zdrowo trzeba się nagimnastykować, by słup ów uwiecznić aparatem. Już w drodze powrotnej, kiedy mieliśmy wystarczająco słoneczny dzień, zorganizowaliśmy TSGK „Turniej Sfotografowania Granicy Kontynentów”. Bez skromności przyznaję, że fotka niżej podpisanego zwyciężyła wyrazistością obrazu. Cóż, największa w tym zasługa automatycznych ustawień średniej klasy kamery, jakiegoś azjatyckiego producenta. Zdjęcia do artykułu znajdują się w Galerii Zdjęć w dziale Fotoreportaże - kliknij
|