Podchodzący do mównicy prezesi miejskich firm w zasadzie nie mielipozytywnych wiadomości w sprawie wyników finansowych za rok 2008.Większość z nich zakończyła miniony rok na minusie.
Wyjątkiem był prezes BTBS Czesław Grabiński, który zaprezentował sprawozdanie z dodatnim wynikiem finansowym, czyli zyskiem. Gdy jednak radni do szczegółów pytaniami się dobrali, sukces BTBS okazał się chyba pyrrusowym zwycięstwem. Ale o tym dalej.
Spółka lepiej, mieszkańcy Kusocińskiego gorzej
Zacząłem od pytania, czy nastąpiła poprawa wykorzystania, w porównaniu z 2007 rokiem, majątku spółki w postaci zabudowanych nieruchomości, w których można prowadzić różnego rodzaju działalność gospodarczą. Prezes Czesław Grabiński odpowiedział, że zasadniczy wpływ na niskie wykorzystanie tego majątku mają pojarowskie garaże przy Robotniczej, gdzie planowana jest budowa sali gimnastycznej dla PSP nr 5 i w związku z tym trudno znaleźć chętnych na ich czasowe użytkowanie, ale zdaniem prezesa nastąpiła poprawa stopnia wykorzystania tych nieruchomości. Grzegorz Chrzanowski (PO) zapytał, jak zakończyła się sprawa wysokich podwyżek czynszów w budynku mieszkalnym przy ulicy Kusocińskiego. Prezes odpowiedział, że po sprawie sądowej, która skończyła się oddaleniem pozwów mieszkańców, podjął decyzję o przesunięciu terminu wejścia podwyżek w życie na 1 sierpnia 2008 r. i od tej pory podwyższony czynsz jest opłacany. Wysokość czynszu była badana przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Opolu, która uznała, że ten poziom jest uzasadniony, co także przyczyniło się być może do uznania jego wysokości przez lokatorów.
Jan Pikor (TRZB) zapytał, jaka była wysokość podatku od nieruchomości za rok 2008 i czy spółka miastu podatek zapłaciła. Usłyszał, że prezes co miesiąc wnioskuje do burmistrza o umorzenie tego podatku i podatek za cały 2008 rok został spółce umorzony. Łączna kwota to około 120 tysięcy złotych. Jan Pikor (TRZB) wobec tego zapytał, jaka to stabilna działalność spółki, o której napisał prezes, skoro dochody miasta zostały uszczuplone o kwotę umorzonych podatków i jakie wobec tego są perspektywy dla spółki. Czesław Grabiński odpowiedział, że to sformułowanie pochodzi z opinii biegłego rewidenta, badającego bilans spółki. Istotne dla spółki są relacje z Bankiem Gospodarstwa Krajowego i dodatni wynik w sytuacji, gdy zlikwidowany został Krajowy Fundusz Mieszkaniowy i BGK działa na własny rachunek, co oznacza, że ciągle domaga się dodatkowego zabezpieczenia udzielonego spółce kredytu na budowę budynku mieszkalnego przy ulicy Kusocińskiego.
Rada Miejska – gremium niewłaściwe?
Na moje dodatkowe pytanie prezes odpowiedział, że zgodnie z umową z BGK nadal spłacane są tylko odsetki od tego kredytu, a część z nich została skapitalizowana. Grzegorz Chrzanowski (PO) pytał o wizję przyszłości spółki, jaką prezes miał przygotować rok temu i przedstawić radnym. Prezes stwierdził, że taką wizję rozwoju przygotował i obradowała nad nią rada nadzorcza, a także poznał ją właściciel spółki. Na dzisiaj najistotniejsza jest obrona przed bankiem, zwłaszcza, że bez jego zgody nie można sięgnąć po kredyt z żadnego innego banku. Zdaniem prezesa, gdyby spółka dysponowała nadal nieruchomością przy Powstańców Śląskich, gdzie stanęła salohala sportowa i strata na budynku mieszkalnym byłaby na poziomie takim jak obecnie, to stać by ją było na spłacanie i kredytu bankowego i podatku od nieruchomości.
Grzegorz Surdyka (PO) powtórzył pytanie o koncepcję działania spółki. Prezes odpowiedział, że ponad rok temu taką przygotował i przedstawił radzie nadzorczej i właścicielowi i nie jest ona do prezentowania jej szerszemu ogółowi, jak się wyraził. Radny Grzegorz Surdyka (PO) zauważył, że coś tu nie gra, gdyż według słów prezesa koncepcja powstała wcześniej, niż Jan Pikor (TRZB) podczas ubiegłorocznej wrześniowej sesji prosił o jej sporządzenie. Prezes odpowiedział, że działa według swoich umiejętności i już wcześniej taką koncepcję przygotował. Grzegorz Surdyka (PO) stwierdził, że skoro rok temu Jan Pikor (TRZB) o to pytał, trzeba było to przedstawić. Prezes odpowiedział, że „właściwym gremiom” ten plan działalności został przedstawiony.
Głodujące dzieci w Afryce
Grzegorz Surdyka (PO) stwierdził, że prezes kontynuuje swoją „fachową” działalność, bo ciekawe jest, że nie ujął w sprawozdaniu umorzenia podatków od nieruchomości. W zasadzie więc wynik działalności spółki nie ulega zmianie, a utracone przez miasto dochody mogłyby być wykorzystane chociażby na podwyżkę płac niepedagogicznych pracowników przedszkoli. Prezes odpowiedział, że chodzi o utrzymanie spółki wobec zagrożenia, jakie mogłoby spowodować zażądanie przez BGK natychmiastowej spłaty kredytu i właściciel to rozumie. Można by też te pieniądze przeznaczyć na głodujące dzieci w Afryce, gdzie też są duże potrzeby. Tu już nawet przewodniczący RM Mariusz Grochowski (PiSoP) nie zdzierżył i poprosił, by takich żartów nie czynić. Prezes odpowiedział, że pierwszy od wielu lat dodatni wynik, nie powinien powodować zarzutów wobec niego, a zepsucie finansów spółki nastąpiło wiele lat temu, zaraz po jej utworzeniu i od lat jego poprzednik i on starają się tę sytuację finansową spółki poprawić. Według niego radni, posiadając różne zawody nie muszą się na tym znać i rozumieć, ale odparcie zagrożeń ze strony BGK to priorytet w działalności spółki.
Grzegorz Surdyka (PO) zauważył, że użyte przez prezesa porównanie nie licuje z powagą jego posady i odnosi wrażenie, że to prezes nie rozumie. Nie rozumie, że pełniący obowiązki właściciela burmistrz, ulega niepotrafiącemu poradzić sobie z kierowaniem spółką prezesowi, powodując utratę należnych miastu podatków. W tej sytuacji prezes powinien zrezygnować i zmilczeć. Zapytałem, kto według prezesa jest właścicielem spółki. Prezes odpowiedział, że burmistrz Wojciech Huczyński, pełniący funkcję jednoosobowego zgromadzenia wspólników. Zauważyłem, że właścicielem jest gmina Miasto Brzeg, a Rada Miejska jest organem tej gminy. Prezes stwierdził, że RM nie jest „właściwym gremium”, któremu miałby spowiadać się ze swych planów. Zauważyłem, że wobec tego może rzeczywiście nie powinniśmy o tym dyskutować, a prezes powinien mównicę opuścić.
Dariusz Gądek (PiSoP) pytał, czy spłacany jest bankowi kapitał, czy tylko odsetki. Prezes odpowiedział, że zgodnie z umową tylko odsetki, a dopiero po ich zapłacie nastąpi spłata rat kapitałowych. Radny Dariusz Gądek (PiSoP) stwierdził, że to właśnie burmistrz powinien odpowiedzieć, co dalej z tą spółką, by mieszkańcy tebeesowskiego budynku wiedzieli, jaka jest przyszłość ich mieszkań. Prezes zaczął tłumaczyć, że kredyt z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego był zaciągany na 35 lat, ale radny zauważył, że to wszystko rozumie i interesuje go stanowisko burmistrza, gdyż tebeesy to nowotwór na tkance spółdzielni mieszkaniowych. Pan burmistrz nie ma lekarstwa na wszystkie choroby, zażartował wiceburmistrz Artur Kotara. Tebeesy to był na wzór francuski pomysł dla dużych miast, gdzie istnieją potrzeby mieszkaniowe wysokwalifikowanych kadr gospodarki, które jednak nie chcą być właścicielami mieszkań, zachowując maksymalną mobilność zawodową. Dopóki brzeski BTBS nie odzyska odpowiedniej kondycji finansowej, by mógł skorzystać z następnych kredytów, będzie kłopot.
Marek Zwierzyński (PiSoP) przypomniał, że rzeczywiście w ubiegłym roku było przyrzeczenie przygotowania planu wyjścia z tej sytuacji i burmistrz powinien Radzie Miejskiej ten plan przedstawić. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiedział, że planu nie przedstawi, bo za spółkę odpowiada zarząd. Marek Zwierzyński (PiSoP) zapytał prezesa, czy przedstawi RM te propozycje i czy któraś z nich została zaakceptowana przez burmistrza. Prezes odpowiedział, że nie są to tematy, które mogłyby być omawiane w tym gremium i w obecności mediów, bo tak się interesów nie załatwia. Jan Pikor (TRZB) zapytał o wielkość kredytu do spłaty łącznie z odsetkami. Czesław Grabiński odpowiedział, że to około 3,2 miliona złotych.
6:6:6 – sprawozdanie nie przyjęte
Grzegorz Surdyka (PO) stwierdził, że przewodniczący RM powinien zastanowić się czy w przyszłości zapraszać prezesa, uznającego RM za „niewłaściwe gremium”, może lepiej byłoby zaprosić radę nadzorczą, która patrzy na wyniki spółki poprawiane dzięki podwyżkom czynszu i umorzeniom podatków, bo inaczej w przyszłym roku Marek Zwierzyński (PiSoP) dowie się, że dwa lata temu prezes miał koncepcję. Radny dziwi się, że prezes nie rozumie, że pieniądze z podatku powinny wpłynąć do kasy miejskiej, ale dziwi się też, że burmistrz tego nie rozumie. Oznacza to chyba, że burmistrz nie ma koncepcji, co zrobić ze spółką i zrzuca to na prezesa, czyli typowa spychologia. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiedział, że nie mówił, że czegoś nie rozumie. Ma nawet odpowiednie kwalifikacje, gdyż zdał egzamin na członka rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Grzegorz Surdyka (PO) odpowiedział, że to ucieczka w bok z tematu, gdyż on sam uprawnień takich jak wiceburmistrz nie posiada, natomiast chciałby zobaczyć owoce posiadania tej wiedzy przez burmistrza. Panie Grzegorzu radny Surdyko, przyszedł pan tutaj by mnie skrytykować, bo nawet nie zapoznał się pan z moją informacją, gdzie na drugiej stronie widnieje skład Rady Nadzorczej BTBS.
Wyniki się poprawiły i apeluję o odrobinę obiektywizmu, a nie o sympatię, kontynuował prezes Czesław Grabiński. To co pan powiedział to bełkot, bo nie ma związku pomiędzy wysokością czynszu, a wysokością umorzonych podatków. Jan Pikor (TRZB), zauważając, iż z dyskusji wynika, że nie wszystkie informacje Radzie Miejskiej prezes przedstawił, zaproponował, by w głosowaniu rozstrzygnąć przyjęcie lub odrzucenie informacji prezesa. Sześciu radnych było za przyjęciem informacji, sześciu przeciw i sześciu wstrzymało się od głosu. 6:6:6 ogłosił przewodniczący Mariusz Grochowski (PiSoP), informacja nie została przyjęta. To tym diabelskim akcentem państwu podziękuję, skwitował to głosowanie prezes Czesław Grabiński. I tytuł narzekałek wyjaśniony w ten sposób mamy.
Rzadko staram się komentować pewne tematy pracy RM. Tu jednak muszę przypomnieć, że przed laty, gdy decyzję o powołaniu BTBS na wniosek Macieja Stefańskiego RM podejmowała, głośno moje obiekcje wyrażałem i głosowałem przeciw. Gdyby przeprowadzić pełny rachunek zysków i strat, jakie miasto wskutek tamtej decyzji osiągnęło i poniosło, sądzę, że saldo byłoby ujemne, zwłaszcza, że w trakcie istnienia spółki podjęto szereg niekorzystnych dla niej decyzji, o czym wspomniał sam prezes Czesław Grabiński. I to jest chyba efekt braku umiejętności przewidywania negatywnych skutków podejmowanych decyzji zarówno przez kolejnych burmistrzów, jak i ulegających ich argumentacji radnych.
Lepsze filtry, a woda brunatna
Marek Starczyk, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji swoje wystąpienie rozpoczął od skorygowania podanej w informacji dla radnych straty netto tej spółki. Zamiast zapisanej w informacji kwoty 543.023,83 zł, powinno być 274.488,83 zł. Była to pomyłka osoby piszącej tę informację. Prezes dodał, że nadal występuje spadek zużycia wody, który szczególnie duży był w przypadku firm, wynosząc około 9 proc. Przyczyną straty z działalności firmy było jednak przede wszystkim przeszacowanie wartości zaciągniętej w walucie euro w NFOŚiGW pożyczki płatniczej na realizację programu ISPA. Spadek wartości złotówki spowodował automatyczny wzrost wartości pożyczki i zobowiązań spółki związanych z jej obsługą. Zmiany kursów spowodowały na 31.12.2008 r. wzrost złotówkowej wartości tej pożyczki o około 1,28 miliona zł.
Zdaniem prezesa spadek zużycia wody to nie tylko efekt oszczędności mieszkańców, ale także ubytku o około 2 tysiące liczby mieszkańców Brzegu od czasu rozpoczęcia inwestycji na oczyszczalni ścieków. Wzrosły przychody spółki z tytułu przyjmowania ścieków z sukcesywnie podłączanych okolicznych miejscowości. Spółka szuka także innych źródeł przychodów, czego przykładem jest współpraca z olejarnią w zakresie utylizacji tłuszczów. Te tłuszcze są także źródłem biogazu, umożliwiającego własną produkcję prądu, zmniejszającą koszty energii elektrycznej.
Ryszard Wirga (PiSoP) zwrócił uwagę na problem płukania sieci w przypadku, gdy mieszkańcy szczególnie spółdzielczych bloków korzystają z ciepłej wody centralnie podgrzewanej. Po czyszczeniu sieci nawet przez tydzień ciepła woda jest mocno zanieczyszczona, a jej cena jest bardzo wysoka, rzędu 30 zł za jeden metr sześcienny. Zaproponował, by prezesi spółdzielni, BPECu i PWiKu spróbowali wspólnie ten problem rozwiązać. Prezes Marek Starczyk odpowiedział, że ostatnie zbytnie zabarwienie wody to także efekt prowadzonej modernizacji stacji uzdatniania wody, powodującej czasowe przebarwienie. Mimo znakomitej jakości wody, w ponad 90 proc. pochodzącej z ujęć podziemnych, jej walory ulegają pogorszeniu wskutek mniejszej szybkości przepływu spowodowanej zbyt dużymi, jak na obecne potrzeby przekrojami wodociągów. Dariusz Socha (SPP) chciał wiedzieć, jak bardzo stara jest miejska sieć wodociągowa. Prezes odpowiadał, że to nie problem wieku sieci, ale wielkości produkcji wody, która gdy uruchamiano stację uzdatniania w Gierszowicach sięgała 20 tysięcy metrów sześciennych na dobę, a dzisiaj to tylko około 8 tysięcy. Gdy prędkość przepływu spada poniżej 0,3 metra na sekundę, to następuje wytrącanie się z niej substancji powodujących niekorzystne zabarwienie. Jak się czegoś nie używa, to wszystko zarasta, skonkludował prezes.
Rozlewiska i kałuże
Kazimierz Kozłowski (już chyba nie PiSoP) dociekał przyczyny wybijania wody ze studzienek kanalizacyjnych podczas intensywnych opadów. Prezes odpowiadał, że to skutek nietypowych tegorocznych opadów, gdzie nawet dziesięciokrotnie wzrastały dopływy do sieci kanalizacyjnej, niż w przeciętnych warunkach. Grzegorz Surdyka (PO) odnosząc się do zawartego w informacji sformułowania o spadku sprzedaży wody, niezależnym od spółki, stwierdził, że taka zależność jednak przynajmniej częściowo istnieje choćby poprzez cenę wody. Prezes stwierdził, że takiego jednoznacznego związku nie ma, zwracając uwagę na ponad dwukrotnie mniejsze przeciętne zużycie wody przez mieszkańców wsi, niż miasta. Radny zastanawiał się, czy tegoroczne zjawiska pogodowe nie będą powtarzać się w przyszłości. Prezes stwierdził, że ich opinia w sprawie stanu kanalizacji burzowej, będącej własnością miasta jest jednoznaczna, to znaczy niektóre fragmenty tego systemu są w stanie dramatycznym i dopóki podstawowym kryterium zgodnie z ustawą prawo zamówień publicznych będzie cena, to utrzymanie tej sieci w odpowiednim stanie czystości jest nierealne. Poprzedni przetarg na czyszczenie kanalizacji burzowej wygrała firma z Jaworzna, ale do dziś PWiK nie może wyegzekwować od niej zapłaty za utylizację odpadów powstałych podczas tego czyszczenia.
Radny Grzegorz Surdyka (PO) dopytywał też, czy cena za odbiór ścieków jest taka sama dla wszystkich, niezależnie od odległości od oczyszczalni. Prezes odpowiedział, że tak jest, ponieważ taka była istota porozumień z gminami, z których ścieki są odbierane. Grzegorz Surdyka (PO) zauważył, że koszty przesyłu ścieków z oddalonych miejscowości są znacznie wyższe, niż z Brzegu. Prezes Marek Starczyk odpowiedział, że gdyby miasto na to zgody nie wyraziło, to prawdopodobny był brak porozumienia z gminami, uniemożliwiający realizację modernizacji oczyszczalni i rozbudowę sieci kanalizacji sanitarnej w ościennych gminach. Na koniec Grzegorz Surdyka (PO) chciał wiedzieć, czy nastąpi kolejna podwyżka cen usług PWiK od 1 stycznia 2010 roku. Prezes odpowiedział, że dzisiaj nie jest w stanie precyzyjnie na to odpowiedzieć.
Zielone straty
Odpowiadając na moje pytanie, czy prezesowi ZHK Tomaszowi Skibińskiemu nie znana była nowa wysokość najmniejszego wynagrodzenia za pracę, jaka obowiązywała od 1 stycznia 2008 r., czym tłumaczy straty firmy w działalności utrzymania zieleni miejskiej, prezes stwierdził, że jest to umowa trzyletnia zawarta w 2007 roku i kończąca się w roku bieżącym. W 2007 roku nie mógł przewidzieć, ani skokowego wzrostu najniższego wynagrodzenia, ani stawki podatku VAT z 3 proc. na 7 proc. Radny Zbigniew Dobosz (PiSoP) chciał poznać przyczynę, dla której już od półtora roku przy pojemnikach na odpady przy ulicy Piwowarskiej 5 a 7 rośnie sterta nieodbieranych przy opróżnianiu pojemników śmieci. Prezes odpowiedział, że zarządca nieruchomości sam podjął się zagospodarowywania wysegregowanych odpadów i być może to właśnie one tam zalegają. Dariusz Socha (SPP) chciał natomiast wiedzieć, czy spółce zlecono zajmowanie się zielenią w fosie przy Kamiennej, gdyż jest tam zgromadzona duża ilość gałęzi i konarów z cięć. Prezes zaprzeczył, by takie zlecenie ZHK dostało. Na moje pytanie dotyczące wyniku działalności spółki w zakresie prowadzenia przytuliska dla bezdomnych zwierząt, prezes odpowiedział, że skoro o tym nie napisał, to oznacza, że ten rodzaj działalności nie spowodował strat, a umowa na prowadzenie przytuliska kończy się też w tym roku.
Kto szkodzi ciepłu?
Prezes BPEC Marek Waszczykowski nie miał nic do dodania do przedstawionej pisemnie informacji o wynikach działalności spółki w 2008 r. Zapytałem więc o sformułowanie o wysokich kosztach finansowych z tytułu zaciągnięcia na początku lutego 2008 roku 1,5 mln złotych kredytu na bieżącą działalność z powodu dokonanego w grudniu 2007 roku wydatku na zakup za kwotę 3 mln zł kotłowni gazowych od miasta na podstawie umowy przedwstępnej, co jest jednym z powodów straty netto spółki w kwocie 178.346,90 zł. Te pieniądze posłużyły do zapłaty przez miasto części określonej w wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu kwoty należnej ECO S.A. w Opolu. Kredyt został spłacony w lipcu 2008 r. Poprosiłem o podanie wysokości tych kosztów, zauważając, że ta operacja może być potraktowana jako działanie na szkodę spółki, za co jednak nie prezes jest odpowiedzialny, ale ten co jego do takiej operacji nakłonił. Prezes odpowiedział, że jest to określone w umowie z bankiem. Odpowiedziałem, że nie interesują mnie szczegóły, ale wielkość kosztów tego kredytu. Prezes odpowiedział, bym pisemnie o to zapytał i uzyskam pisemną odpowiedź. Zauważyłem, że prezes słyszał pytanie i może pisemnie odpowiedzieć. Prezes odpowiedział, że pisemną informację otrzymam. Słowa dotrzymał i 22 września taką informację w Biurze Rady Miejskiej odebrałem. Tyle, że żadnej liczby nie zawiera, gdyż liczby zdaniem prezesa chronione są tajemnicą handlową spółki.
Pozwolę tu więc sobie wyliczyć, przyjmując na podstawie obowiązującej w lutym 2008 roku stopy refinansowej NBP wynoszącej 9 proc., że oprocentowanie kredytu wyniosło 10 proc., a umowa trwała przez 5 miesięcy, ten koszt odsetek na kwotę 62.500 zł. Grzegorz Surdyka (PO) zapytał burmistrza, czy uważa takie działanie, za działanie na szkodę spółki. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiedział, że tak nie uważa. Grzegorz Surdyka (PO), odnosząc się do treści informacji, w której prezes zwrócił uwagę na wysokie ceny węgla w 2008 roku, zapytał, jak kształtują się one dzisiaj. Prezes odpowiedział, że są podpisane kontrakty na poziomie 335 zł za tonę, gdy w informacji jest mowa o poziomie 350 zł za tonę w grudniu 2008 r. Grzegorz Surdyka (PO) pytał dalej, czy prezes przewiduje podwyżkę taryf za ciepło na rok przyszły. Prezes odpowiedział, że nowa taryfa weszła w życie od 1 września tego roku i jest o 6,8 proc. wyższa niż poprzednia.
I tyle narzekania w tej części. Reszta, w tym informacja o wynikach działalności Zarządu Nieruchomości Miejskich, podejmowanych jak z płatka uchwałach oraz interpelacjach rajców za tydzień. Do przeczytania.
1/21 Rady Miejskiej
Masz prawo komentować. Masz prawo się z kimś i czymś nie zgadzać. Masz prawo przekonywać do swoich racji, ale nie masz prawa obrażać czegoś lub kogoś. Komentarz jest Twoją prywatną opinią, redakcja portalu nie ponosi żadnej odpowiedzielności za treści w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania możliwości ich umieszczania. Zatem dobrze się zastanów nim kogoś lub coś obrazisz. To od Ciebie zależy jak to miejsce będzie wyglądało. |
| Dopisano () >> |
 |
|