Brzeg  - Ustaw jako strone startowa    Dodaj do ulubionych
Start
  30.07.2010.
 
Minimalistyczny maksymalizm PDF Drukuj Email
Grzegorz Omelan   
26.08.2009.
gomelanAdolf Hitler zapewne przewracał się w grobie, gdy na Olympia stadion w Berlinie dwukrotnie grano „Mazurka Dąbrowskiego.” Ma Austriak farta, bo byli Polacy bliscy czterech tytułów mistrzowskich





Wówczas kanclerz III Rzeszy miałby powtórkę z gorzkiej dlań historii - w 1936 roku na tym samym stadionie musiał czterokrotnie wysłuchać pieśni „Gwiaździsty sztandar” granej na cześć zwycięzcy sprintów i skoku w dal, amerykańskiego Murzyna Jessie Owensa.

Te mistrzostwa pozostaną na długo w pamięci polskich kibiców. Ba, wiele obrazów z nich utkwi w wyobraźni tych, którzy na co dzień nie oglądają zawodów lekkoatletycznych, a zasiedli przed telewizorami skuszeni informacjami o sukcesach rodaków. Tak tworzy się legendy poszczególnych zawodników i całej dyscypliny. Atmosfera wśród polskiej kibicowskiej braci podczas berlińskiej imprezy była podobna do tej z Igrzysk Olimpijskich lub mistrzostw świata w piłce nożnej, kiedy to żony dyżurnych kibiców, zazwyczaj unikające sportu jak ognia, zasiadają z mężami przed telewizorami. I choć znają się na sporcie tak, jak mężowie na gotowaniu, do kibicowania motywację znajdują. Spodziewam się, iż za seksizm powyższej wypowiedzi kobiety mnie zjedzą (albo mężczyźni za pejoratywne podsumowanie naszych talentów kulinarnych), i słusznie, bo brzydko generalizuję, ale cóż – moja partnerka, która zna się lepiej na siatkówce ode mnie to, przyznajmy, wyjątek, acz w moim rozumieniu chlubny.

My, Polacy, sukcesów sportowych rodaków łakniemy jak kania dżdżu. Wyssany z mlekiem matek narodowy kompleks niższości wymaga stałego dostarczania materiału go osłabiającego. Nasi najlepsi sportowcy czasami to zapewniają – a to Adam Małysz ogra Martina Schmitta na skoczni, a to Agnieszka Radwańska wygra z bardziej utytułowaną Marię Szarapową, a to polscy piłkarze pokonają lepszych o lata świetlne Portugalczyków, a i dziadek rodzimego żużla (to już nie Andrzej Huszcza?) Tomasz Gollob od czasu do czasu pokona mistrza Crumpa. Sukces lekkoatletów wspaniale wpisuje się w to zapotrzebowanie, pielęgnowane zresztą przez część sportowych dziennikarzy. Szczególnie widoczne jest to na łamach Rzeczpospolitej – dziennik ten poinformował, że „Polska jest na 5. miejscu w klasyfikacji państw, przed Niemcami, gdyby ktoś pytał.” Oczywiście, tak wyglądają suche fakty, ale przecież można było napisać, że „przed Erytreą.”  No, ale zwycięstwo nad Niemcami dla środowiska Rzeczpospolitej jest ważniejsze niż zdrowy rozsądek. Mnie, gdyby ktoś pytał, wyprzedzenie lekkoatletów RFN cieszy tak samo, jak wiktoria nad Katarem, Bahrajnem, Meksykiem czy Cyprem, gdyż, niechaj będzie mi wolno użyć wobec dziennikarza Rzeczpospolitej impertynencko prostackiej argumentacji, nadal oznacza to dla nas 5. miejsce.  

Mamy zatem, jak już gdzieś zauważono, szansę na nawiązanie do chlubnej tradycji Wunderteamu, rządzącego w lekkoatletycznej Europie lat 1956-66. Wówczas sport postrzegany był jako jedno z pól rywalizacji między dwoma supermocarstwami. Ale wcale nie było tak bardzo inaczej, niż dziś. Ewa Kłobukowska została zmuszona do zakończenia wspaniałej kariery, bo działacze sportowi z NRD i ZSRR (lub ZSRS, jeśli tak woli Rzeczpospolita) donieśli światowej federacji lekkoatletycznej, że kobieta ta jest mężczyzną. Dziś osiemnastolatka z Republiki Południowej Afryki, mistrzyni świata zresztą, musi poddać się upokarzającej, jak sądzę, procedurze ustalenia płci. Historia zatoczyła koło, powtarza się w jakże innych okolicznościach.

Poza nagłym a nieoczekiwanym wzrostem liczby medali na lekkoatletycznym czempionacie zdarzyło się w naszej drużynie coś, co w moim przekonaniu jest ważniejsze od 5. miejsca w klasyfikacji medalowej. To zmiana mentalności niektórych polskich zawodników. Oto Majewski i Małachowski, obaj medaliści zeszłorocznej Olimpiady, narzekali niemiłosiernie na swoje drugie miejsca. Że jeden prowadził z przewagą 40 cm i nagle przegrał, że drugi prowadził ze świetnym rekordem Polski, a przeciwnik w ostatniej próbie go przerzucił. A i Szymon Ziółkowski też był jakoś nie w sosie, choć od niego przecież zbyt wiele nie wymagaliśmy. Czy pamiętamy kogokolwiek w historii polskiego sportu, poza Hubertem Wagnerem oczywiście, kto narzekałby na srebrny medal? Ta ucieczka od minimalizmu polskich mocarzy może oznaczać jakościową zmianę w polskim sporcie. Oczywiście na lepsze, gdyż dość już było sportowców, których jedynym celem było dostanie się do pierwszej „ósemki” zawodów rangi mistrzowskiej, bo wówczas Polski Komitet Olimpijski zapewniał stypendium i utrzymanie. Stąd wypowiedzi niektórych polskich zawodowców - „siódme miejsce – fajna sprawa,” „czwarta pozycja – rewelacja,” itp. Że Bednarek i Chudzik o mało nie wypłakali wszystkich łez świata przyznając, że nie mogą uwierzyć w swe brązowe medale? Oni, a szczególnie następca Wszoły i Partyki, mają do tego jakieś tam prawo. Chciałoby się, by niebawem, wraz z rozwojem talentu, przyszedł maksymalizm i kolejne sukcesy. Proszę zresztą spojrzeć, dokąd na tymże maksymalizmie doszedł Hubert Wagner...

Nie wiem, czy autora Mein Kampf, gdyby żył, bardziej przeraziłyby dwa tytuły mistrzowskie podludzi znad Wisły, czy też przedwojenne cztery szybkiego Untermenscha zza Oceanu. Miałby jednak pewną łatwość w podjęciu decyzji - od niedawna w naszym kraju wiadomo urbi et orbi, że skoro Murzyn, to chyba miał problemy z poranną toaletą. 



Masz prawo komentować. Masz prawo się z kimś i czymś nie zgadzać. Masz prawo przekonywać do swoich racji, ale nie masz prawa obrażać czegoś lub kogoś. Komentarz jest Twoją prywatną opinią, redakcja portalu nie ponosi żadnej odpowiedzielności za treści w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania możliwości ich umieszczania. Zatem dobrze się zastanów nim kogoś lub coś obrazisz. To od Ciebie zależy jak to miejsce będzie wyglądało.
Dopisano (8) >> feed
...
Napisane przez LT, 26 sierpień, 2009

W temacie: "sport" jestem noga, na gotowaniu znam się (i potrafię niemało), telewizora z przyczyn obiektywnych od wielu miesięcy nie oglądam (i chcę żeby tak już zostało), dlatego nie za bardzo czaję o czym Autor rozprawia. Ale felieton jest naprawdę świetny! Pewnie znajdą się niezadowoleni, cóż, nie sposób wszystkim dosolić. Klamra z Adolfem w sam raz dla ludzi PiSujących ;) Grzegorzu! Szczere gratulacje.

...
Napisane przez Dziadek, 26 sierpień, 2009

Grzegorzu !
Parę uwag:
1.Polska pokonała w klasyfikacji medalowej nie tylko gospodarzy ( a wiesz jak oni się przygotowywali do tych mistrzostw - z zegarmistrzowską precyzją i nie żałowali na tą imprezę środków, pomimo kryzysu ).
2.Polska pokonała nie tylko Niemców w klasyfikacji medalowej, ale też takie potęgi gospodarcze i sportowe jak :
W.Brytania, Chiny !( pamiętasz co oni nawyrabiali na IO w Pekinie w ub.roku, chyba zajęli 2 m za Stanami ?),Hiszpania, Francja, Japonia. Mało? mogę więcej wymienić.
3. Polska najwyżej w klasyfikacji medalowej wśród państw - członków Unii Europejskiej !
4. Jeszcze byliby niezadowoleni ze srebrnych medali tacy sportowcy jak: chodziaż Korzeniowski,Szewińska czy niektórzy sztangiści, bokserzy w minionych czasach .

Ze sportowym pozdro !


...
Napisane przez Polaczek, 26 sierpień, 2009

Pochwała od letoma, no no!

...
Napisane przez LT, 26 sierpień, 2009

Polaczku. Uzupełnię: chwalę Autora bez zawiści i z należnym uznaniem! Dzisiaj pisanie to dziwactwo, częstokroć niedoceniane i wykpiwane. GO jest dokładnie takim niedocenianym "dziwakiem".

...
Napisane przez Dziadek, 27 sierpień, 2009

Dopowiem jeszcze, że Polska wyprzedziła w klasyfikacji medalowej takie państwa jak : Włochy, Szwecja - obie bez medalu !,Kuba, Turcja i Czechy oraz wiele , wiele innych. No nie wypadałoby by wspomnieć o słynnym Wunderteamie, który w latach 1956-1966 skupiał ok.300 najwybitniejszych lekkoatletow i lekkoatletek ( rekordzićci świata i mistrzowie olimpijscy : Zdz. Krzyszkowiak, E.Piątkowski i J.Szmidt, a także mistrzowie Europy : B.Janiszewska,J.Chromik, J.Sidło, T. Rut. W tym czasie byliśmy potęgą LA na świecie. Pierwszy raz nazwę Wunderteam ( cud drużyna )użyli niemieccy dziennikarze po słynnym zwycięstwie polskiej drużyny nad Niemcami w Stuttgarcie w 1957 r.. A trenerem tej słynnej ekipy był Pan Jan Mulak. Zresztą drużyna ta toczyła wielkie mecze i często zwycięskie ( wtedy właśnie rozgrywano takie pojedynki, a na stadionie X-lecia w Warszawie skupiało się nawet do 100 tyś ludzi ) z najsilniejszymi na świecie ( USA, Francja,Niemcy czy W.Brytania ). Podaję taki przykład : Złota medalistka na IO w Melburne w 1956 r. Złota Ela z warkoczem Dunśka Krzesińska wyrównała własny rekord świata z wynikiem 6,35, a teraz po... 53 latach mówi się, że nasza skoczkini w dal Teresa Dobija w Berlinie z wynikiem lepszym o..23 cm nie zawiodła i zajęła 10 m. Do takich potęg też należeli lekkoatleci ZSRR, ale oni bali się z nami rozgrywać mecze.Były też w minionych latach potęgi w rzutach( do których teraz my należymy ) jak : Bułgaria, ZSRR-Rosja, Rumunia, Kuba czy NRD, ale z chwilą zaostrzenia kontroli antydopingowej to wszystko "badziewie" padło. Teraz rzucają o 10 - 15 mtr. mniej.
GO przyznaję Ci rację że kiedyś nie było tyle motywacji u naszych zawodników co teraz. Nieraz jak nasz zawodnik wszedł do finału, to przeważnie już był zadowolony ze srebrnego medalu i nie walczył do końca. Miałem dodać jeszcze do porzedniej sekwencji, że Polacy kiedyś byli też mocni w zapasach, wioślarstwie, judo, na żużlu, kolarstwie amatorskim no i w brydżu ! ( m.in. Janusz Mikke - tak się nazywał w przeszłości słynny lider UPR ).

...
Napisane przez misiek, 30 sierpień, 2009

No i proszę wystarczyło zmienić zarząd PZLA i już są sukcesy ! Zobaczymy tylko na jak długo.

...
Napisane przez LT, 30 sierpień, 2009

W Brzegu jest młodziutka zawodniczka Natalia Bajor. Właśnie wraca z Mistrzostw Europy w tenisie stołowym ze Strassburga i też jest pewnie niezadwowolna ze swojego Ogromnego Sukcesu! Zdobyła zaledwie srebro w finale z Rosjanką. Czy to powód do zmartwienia? Gdybym miał taką wnuczkę chodziłbym dumny, jak paw! A co!!!

...
Napisane przez Kazik, 31 sierpień, 2009

Jej rodzice mieszkają obok mnie. Mało kto pamięta o tej dziewczynie. Teraz mieszka w USA.
Anna Brzezińska (ur. 9 stycznia 1971 w Brzegu) - polska lekkoatletka, specjalistka biegów średniodystansowych.

Dwukrotnie startowała w igrzyskach olimpijskich, za każdym razem w biegu na 1500 m. W Barcelonie 1992 odpadła w półfinale, a w Atlancie 1996 doszła do finału, w którym zajęła 12. miejsce.

Dwa razy wzięła też udział w mistrzostwach świata. W Stuttgarcie 1993 zajęła 7. miejsce na 1500 m, a na 800 m odpadła w eliminacjach. Dwa lata później w Göteborgu 1995 była szósta na 1500 m.

Brzezińska odnosiła sukcesy w zawodach halowych. W Mistrzostwach Świata w Toronto 1993 zajęła 4. miejsce na 1500 m. W Halowych Mistrzostwach Europy w Paryżu 1994 zdobyła brązowy medal w biegu na 3000 m. Dwa lata wcześniej na HME w Genui 1992 była szósta na 1500 m.

Brzezińska zdobyła tytuł mistrzyni Polski na 3000 m na otwartym stadionie w 1993. Trzy razy była mistrzynią Polski w hali: na 800 m w 1992 oraz na 1500 m w 1993 i 1994.

Jest aktualną rekordzistką Polski na nietypowym dystansie 2000 m (czas 5:44,77). Dwukrotnie biła rekord Polski na 3000 m (w 1994 i 1995).



Dodaj


Wpisz ten kod


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 

 
Kontakt | Regulamin | Zgłos bład | Reklama
  Copyright © 2005-2007 Brzeg.com.pl  Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.  
Specjalne podziękowania za inspirację pracy nad portalem dla Agnieszki