Gdy po części kulturalnej sesji, opisanej w pierwszej części narzekałek
radni przeszli do rozpatrywania projektów uchwał, zapewne nadal nie
przypuszczali, że w dobrze naoliwionej i funkcjonującej bez zarzutu
maszynce do zatwierdzania pomysłów burmistrza, coś się zatnie i sesja
potrwa dłużej niż przewidywali
Remis idealny
Na pierwszy ogień poszedł projekt uchwały w sprawie zatwierdzenia taryfy opłat za dostarczanie wody i odbiór ścieków. Zdawało się, że dostarczony tym razem radnym wcześniej wniosek taryfowy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji spowoduje multum pytań dotyczących jego zawartości. Stało się jednak inaczej. Marek Starczyk, prezes PWiK przedstawił uzasadnienie proponowanych stawek. Stwierdził, że burmistrz zaopiniował pozytywnie wniosek PWiK. Odrzucenie wniosku, i nieprzyjęcie przez Radę Miejską uchwały, zatwierdzającej taryfę, zdaniem prezesa, mogłoby doprowadzić do niemożliwości spłaty przez spółkę zobowiązań finansowych z tytułu kredytów i pożyczek zaciągniętych na modernizację oczyszczalni i rozbudowę systemu kanalizacyjnego w ościennych gminach. Dodatkowo jego zdaniem mogłoby to zagrozić opracowaniu raportu końcowego z realizacji programu „Oczyszczanie ścieków w Brzegu” finansowanego z Funduszu Spójności (dawna ISPA), lub wręcz to uniemożliwić. To zaś mogłoby doprowadzić nawet do konieczności zwrotu wyłożonej przez Unię Europejską kwoty około 17,6 miliona euro. Zapytałem radczynię prawną Natalię Powązkę, czy takie „zgubne” skutki nie przyjęcia uchwały nam grożą, gdyż moim zdaniem to nieprawda. Radczyni stwierdziła, że taki skutek mogłoby przynieść przyjęcie przez RM uchwały odmawiającej zatwierdzenia taryfy, natomiast w przypadku, gdy RM po prostu w głosowaniu odrzuci tylko przedstawiony projekt, to taryfy i tak wejdą w życie od 1 stycznia 2009 r., a więc „zgubnych” skutków nie będzie.
Po przedstawieniu przez Marka Starczyka projektu uchwały zatwierdzającej taryfy, Irena Mazurkiewicz (PiS) zwróciła uwagę na niewłaściwe zastosowanie określeń dotyczących nazwy gminy. Pozwoliłem sobie zauważyć, że przed głosowaniem tego projektu, RM powinna rozstrzygnąć, czy zwolni PWiK z podatku od nieruchomości wytworzonych w ramach programu ISPA, ponieważ takie założenie przyjęte zostało we wniosku taryfowym. Ewentualne późniejsze odrzucenie projektu uchwały w sprawie podatku naraziłoby PWiK na stratę rzędu 150.000 zł w skali roku. Racjonalne to i logiczne, zauważył przewodniczący RM Mariusz Grochowski (PiSoP). Ten projekt uchwały, mimo tego, że dwie najbardziej merytoryczne w tym względzie komisje stałe, czyli budżetu oraz gospodarki komunalnej nie wyraziły swych opinii, został bez problemu przez radnych przyjęty. 11 radnych było za, 3 przeciw a 7 wstrzymało się od głosu. Następnie radni wrócili do rozpatrywania projektu uchwały w sprawie zatwierdzenia taryfy. Tu także opinie komisji nie było jednoznaczne. Komisja budżetu poparła projekt 2 głosami za przy 1 przeciw, a komisja gospodarki komunalnej nie wyraziła opinii. Dyskusji nie było. W głosowaniu wynik był idealnie remisowy: 7 za, 7 przeciw i 7 wstrzymujących się. Po głosowaniu Marek Zwierzyński (PiSoP) zwrócił uwagę, że z tego wynika, że w głosowaniu wziął udział Jerzy Podgórski (SPP). Mariusz Grochowski (PiSoP) zapytał jaki głos oddał radny i stwierdził, że był to głos przeciw. Zwróciłem uwagę, że nie należy tego wpisywać do protokołu, ponieważ ewentualny problem prawny, związany z głosowaniem Jerzego Podgórskiego (SPP) pojawia się tylko wtedy, gdy RM podejmuje uchwałę większością jednego głosu i głosem tym byłby właśnie głos radnego Jerzego Podgórskiego (SPP).
Rada społeczna, czy burmistrzowa?
Projekt uchwały w sprawie nadania nowego statutu Brzeskiemu Centrum Kultury przedstawił jego dyrektor Adam Bubiłek. Jan Pikor (TRZB) zwrócił uwagę, że w radach społecznych, jaką przewiduje nowy statut zasiada przedstawiciel Rady Miejskiej, powoływany jej uchwałą. Projekt statutu tego nie przewiduje. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk zaproponował przyjęcie takiej zmiany. Zapytałem radczynię prawną, czy ustawa o prowadzeniu działalności kulturalnej i instytucjach kultury nie precyzuje, czy taką społeczną radę powołuje organ wykonawczy gminy (burmistrz), czy też stanowiący (rada gminy). Radczyni stwierdziła, że ustawa daje delegację do ustalenia tego w statucie instytucji. W związku z tym stwierdziłem, że w takiej sytuacji można zapisać, że tę społeczną radę programową będzie powoływać Rada Miejska, a nie burmistrz. Zbigniew Dobosz (PiSoP) zaproponował, by burmistrz wyznaczał członków rady programowej, a RM ich zatwierdzała. Zauważyłem, że to wniosek przeciwny do mojej propozycji. Krzysztof Pietrzak (już nie SLD) proponował, by burmistrz wybierał z propozycji przedstawionych przez stowarzyszenia kulturalne, a RM zatwierdzała te kandydatury. Irena Mazurkiewicz (PiS) zaproponowała, by RM wybierała radę programową spośród osób zgłoszonych przez stowarzyszenia kulturalne, burmistrza i radnych.
Ryszard Wirga (PiSoP) zapytał, czy rada programowa jest w ogóle potrzebna. Adam Bubiłek odpowiedział, że potrzeba powołania rady programowej wynika z chęci koordynacji działań kulturalnych i stwierdził, że powinny w niej uczestniczyć osoby takie jak dyrektor muzeum Paweł Kozerski, kierownik klubu garnizonowego Jana Koronkiewicz, dyrektor Panoramy Racławickiej Romuald Nowak, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Janusz Wójcik, poeta Radosław Wiśniewski i inni. Dodał, że warto się wsłuchać w głosy innych, bo tu cytat „człowiek jest niestety nieomylny”. Wie, że muzycy chcieliby zapewne też mieć swego przedstawiciela w tej radzie, ale stowarzyszenia muzyków nie ma, a można ich np. znaleźć na weselach. Radny Ryszard Wirga (PiSoP) zapytał, czy Adam Bubiłek z tymi osobami nie współpracuje. Dyrektor odpowiedział, że tak, ale jeśli Janusz Wójcik wejdzie do rady programowej, to będzie się utożsamiał z BCK.
Marek Zwierzyński (PiSoP) zapytał, co będzie, gdy burmistrz powoła radę programową złożoną z innych osób, niż widzi to dyrektor BCK i na czym ma polegać punkt informacji turystycznej, który według projektu statutu ma prowadzić BCK. Adam Bubiłek stwierdził, że ma nadzieję ze względu na to, że to znaczące nazwiska w naszym światku, burmistrz przyjmie jego sugestie dotyczące składu tej rady. Natomiast punkt informacji turystycznej ma działać w holu galerii w ratuszu i zajmować się także działalnością wydawniczą w tym zakresie, a także pamiątkarską, gdyż brak pamiątek z Brzegu jest odczuwalny przez odwiedzających miasto turystów. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk stwierdził, że ta dyskusja prowadzi do wniosku, że zanim cokolwiek powstało, już jest krytykowane z powodu założenia, że zamiary burmistrza są złe. Nie zgodziła się z nim Irena Mazurkiewicz (PiS), wskazując, że radni są zatroskani o stan brzeskiej kultury i stąd ich propozycje. Krzysztof Pietrzak (już nie SLD) zauważył, że trudno nazwać społeczną, radę programową wyłonioną jednoosobowo przez burmistrza, a nie w wyniku decyzji środowisk twórczych. Zwróciłem uwagę na to, że krytyka takiego sposobu wyłaniania rady programowej wynika choćby z zaprezentowanej przez Adama Bubiłka kandydatury Janusza Wójcika, który jako odpowiedzialny za podział pieniędzy na wspieranie lokalnych działań kulturalnych będzie mógł być postrzegany negatywnie przez dyrektora np. nyskiego domu kultury, gdy ten dowie się o przyznanych BCK pieniądzach, co postawi go w sytuacji dwuznacznej. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk odpowiedział, że jego słowa wynikają z usłyszanej na komisji wypowiedzi, że gdy burmistrz usłyszy krytyczną wobec niego wypowiedź któregoś z członków rady programowej, to go z niej odwoła. Jan Pikor (TRZB) stwierdził, że nigdy nie wypowiada się z założenia przeciw pomysłom burmistrza i takie stanowisko wiceburmistrza jest dla niego krzywdzące. Poprosił o wycofanie przez wiceburmistrza autopoprawki przyjętej na jego wcześniejszy wniosek i poparł projekt zapisu proponowany przez Irenę Mazurkiewicz (PiS). Wiceburmistrz nie chciał tego uczynić, twierdząc, że naprzód RM musi zdecydować, czy powołanie rady programowej będzie należeć do niej, czy burmistrza lub dyrektora BCK.
Radczyni prawna Natalia Powązka zaapelowała o bardziej precyzyjny zapis wniosku Ireny Mazurkiewicz (PiS). Zbigniew Dobosz (PiSoP) wycofał swoją propozycję dotyczącą sposobu powołania rady programowej. Grzegorz Surdyka (PO) zaproponował, by po jednym przedstawicielu wskazywał burmistrz i radni, a pozostałych przedstawiały stowarzyszenia kulturalne. Bartłomiej Tyczyński (SLD) zauważył, że prowadzi to odmiennej koncepcji tej rady, niż ta, którą prezentował dyrektor BCK. Kazimierz Kozłowski (już chyba nie PiSoP) zaproponował zwiększenie składu rady do 12 osób. Pozwoliłem sobie zauważyć, że problem wynika z niedodefiniowania funkcji tej rady, której celem powinna być działalność BCK, a nie jak przedstawia to dyrektor, koordynowanie działalności różnych instytucji kultury. To ostatnie, moim zdaniem, może załatwić jedna osoba powołana przez burmistrza. Ostatecznie RM przyjęła zapis autorstwa Ireny Mazurkiewicz (PiS), że społeczna rada programowa będzie powoływana przez RM i składać się będzie z 3 przedstawicieli burmistrza, 1 przedstawiciela RM i 2 do 4 przedstawicieli środowisk twórczych. Radni przyjęli też całą uchwałę, ustalającą nowy statut BCK.
Jawna dyskryminacja kobiet?
Następnym projektem uchwały był program rozwiązywania problemów alkoholowych w 2009 roku. Moja uwaga dotycząca jednego z zapisów diagnozy w tej materii, została przez wiceburmistrza Stanisława Kowalczyka zaakceptowana w formie autopoprawki. Pozwoliłem też sobie na drobny żart, by rozładować nieco napiętą po poprzedniej debacie atmosferę sali obrad. Zauważyłem, że zapis o treści „przyjmuje się, że nadużywanie alkoholu występuje wtedy, gdy mężczyzna wypija cztery porcje, a kobieta dwie porcje codziennie przez siedem dni” to jawna dyskryminacja kobiet. Uchwała została przyjęta jednogłośnie.
Program współpracy z organizacjami pozarządowymi to treść kolejnego projektu uchwały. Zaproponowałem, by w związku z niekorzystnymi zjawiskami ekonomicznymi dopisać do listy priorytetów tego programu przeciwdziałanie bezrobociu i aktywizację lokalnego rynku pracy. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk zgadzając się z zasadnością takiego priorytetu nie zgodził się na wprowadzenie tego do uchwały, twierdząc, że nie widzi pozarządowego partnera do realizacji takich zadań. Odmienną opinię wyraziła większość radnych przyjmując taki zapis do programu, a wszyscy jednogłośnie przyjęli uchwałę.
Nie wzbudził żadnej dyskusji projekt zmieniający wieloletni program szkolenia sportowego dzieci i młodzieży i został przyjęty jednogłośnie.
Zmiana zasad odpłatności za usługi opiekuńcze świadczone przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej była treścią następnego rozpatrywanego projektu uchwały. Po dyskusji w komisji budżetu kierownik MOPS Beata Kamińska zaproponowała autopoprawkę polegającą na zwiększeniu ilości „schodków” w tabeli określającej kwotę odpłatności w zależności od dochodu osoby korzystającej ze takiej usługi. Zauważyłem, że to wyjście na przeciw postulatom radnych z komisji, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie liniowej, czy kwadratowej funkcji opisującej tę odpłatność, co usunęłoby skokową zmianę rzędu 100 proc. kwoty odpłatności po przekroczeniu określonej granicznej kwoty dochodu. Takie wzory funkcji kwadratowej kierownikowi MOPS przedstawiłem bodaj dwa dni przed sesją. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk zauważył, że taki sposób ustalania zasad odpłatności, jaki zaproponowano ułatwia pracę pracownikom MOPS i ewentualnie podopiecznym, gdyż z tabeli mogą łatwo odczytać wysokość ceny jednej godziny usług. Zauważyłem, że dzisiaj nie pracownik to liczy, tylko komputer, do którego trzeba wprowadzić jedną daną: kwotę dochodu na osobę. Rada uchwałę przyjęła przy moim głosie wstrzymującym się.
Bilety po raz trzeci
Przedstawiając projekt uchwały w sprawie ustalenia cen biletów w komunikacji miejskiej, Józef Czernik, kierownik Biura Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miasta, stwierdził, że to efekt zakwestionowania przez nadzór prawny wojewody poprzedniej uchwały, przyjętej miesiąc wcześniej. Projekt wprowadza odpłatność za przewóz ponadwymiarowego bagażu i zwierząt. Pozytywną opinię do projektu przedstawiła miejska organizacja OPZZ, natomiast miejska organizacja NSZZ „Solidarność” zaopiniowała negatywnie projekt uchwały. W tej opinii wyrażono wątpliwość, czy można wprowadzać odpłatność za przewóz nadwymiarowego bagażu i zwierząt bez uprzedniego ustalenia przepisów porządkowych obowiązujących w komunikacji miejskiej oraz zwrócono uwagę na to, że przepis ustawowy o opłatach karnych daje możliwość Radzie Miejskiej ich ustalenia niezależnie od treści rozporządzenia właściwego ministra, co przyjęto w projekcie uchwały Związek zwrócił też uwagę na powodowany projektem uchwały wzrost obciążeń osób korzystających z komunikacji miejskiej. Piotr Szpulak (PO) zwrócił uwagę, że zawarty w projekcie zapis o bezpłatnych przejazdach dla dzieci do lat 4 jest zmieniony w stosunku do uchwały przyjętej miesiąc temu, gdzie odpowiedni zapis mówił o dzieciach do ukończenia 4 roku życia. Wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk przyjął poprzedni zapis jako autopoprawkę. Po moim pytaniu o rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody opolskiego w sprawie poprzedniej uchwały, dowiedziałem się, że to nieprecyzyjna wypowiedź Józefa Czernika, gdyż była to tylko telefoniczna wiadomość od służb prawnych wojewody o możliwym takim rozstrzygnięciu. Zwróciłem uwagę, że w mej pamięci nie ma uchwały określającej przepisy porządkowe w komunikacji miejskiej, które mogłyby stanowić podstawę określenia opłat za przewóz ponadwymiarowego bagażu lub zwierząt, a poza tym, ustalając tą odpłatność, można byłoby powiązać ją z obowiązującymi opłatami za przewóz osób, czyli utrzymać nieodpłatność lub odpłatność 50 proc. Inaczej osoba jadąca nieodpłatnie na przykład na cmentarz z dużym wieńcem będzie musiała zapłacić cały bilet za wieniec. Ostatecznie RM uchwałę podjęła. Za głosowało 5 radnych, 1 przeciw, a 8 wstrzymało się od głosu.
Sprzedać, czy może zastanowić się?
Ostatni z opisanych w tej części narzekałek projektów dotyczył wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości przy ulicy Wrocławskiej przy krytej pływalni, którą próbowano sprzedać w nieco innych granicach ponad rok temu z przeznaczeniem pod budowę hotelu na EURO 2012. Projekt uzyskał negatywną opinię komisji budżetu i brak opinii komisji gospodarki komunalnej. Grzegorz Chrzanowski (PO) wypowiadając się przeciw przeznaczeniu nieruchomości do sprzedaży zauważył, że w przyszłości po rozbudowie krytej pływalni ta działka będzie mogła być wykorzystana na rozwój podobnych funkcji jak boisko zamieniane zimą w lodowisko, czy też dodatkowy parking dla korzystających z pływalni. Wiceburmistrz Artur Kotara stwierdził, że taka rezerwa terenowa istnieje po drugiej stronie pływalni od ulicy Robotniczej, natomiast obecny kompleks zabudowań nie prezentuje się właściwie i wymaga wymiany. Zapytałem, czy warto sprzedawać, skoro może to kupić obecny dzierżawca i zamiast wymiany zabudowy, zgodnie z obecnie obowiązującymi zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego utrwali funkcję przemysłową tego terenu. Wiceburmistrz stwierdził, że nie widzi takiego zagrożenia, ponieważ obecny dzierżawca ma zamiar się wyprowadzić, natomiast nie może wykluczyć, że to właśnie on wykupi ten teren, bo Polska to jeszcze wolny kraj.
Grzegorz Chrzanowski (PO) stwierdził, że mógłby wskazać kilka innych równie szpetnych terenów blisko centrum miasta, a obecny dzierżawca wpłaca pieniądze do kasy miasta, natomiast nie można wykluczyć, że przyszły właściciel wybuduje na tej działce stację benzynową, jakiej brak w tej części miasta. Wiceburmistrz Artur Kotara stwierdził, że byłoby wyśmienicie gdyby powstała tam stacja benzynowa, choć nie jest to przez niego wymarzony w tym miejscu obiekt. Zaproponował, by RM wprowadziła do projektu zapis o konkretnym przeznaczeniu tej działki, co zostanie wpisane do ogłoszenia o przetargu na sprzedaż. Bartłomiej Tyczyński (SLD) stwierdził, że to „powtórka z rozrywki”, ponieważ ten teren już wcześniej RM zgodziła się sprzedać i pytał co się stało, że trzeba powtórnie uchwałę podejmować. Wiceburmistrz odpowiedział, że w związku z projektowaną rozbudową krytej pływalni uległy zmianie granice działki i dlatego burmistrz nie może jej sprzedać na podstawie poprzedniej uchwały. Grzegorz Surdyka (PO) zauważył, że nie chciałby tam stacji benzynowej, a ze sprzedażą nie ma co się spieszyć, biorąc pod uwagę, że w przyszłości ceny nieruchomości powinny rosnąć. Wiceburmistrz uważa, że obecna wycena działki do przetargu jest wysoka, bo została ustalona w oparciu o wysokie ceny niedawnych transakcji, a poza tym pieniądze ze sprzedaży zostały uwzględnione w projekcie budżetu na rok przyszły i ich brak spowoduje konieczność korekty zadań inwestycyjnych w nim zapisanych. Grzegorz Surdyka podziękował wiceburmistrzowi za ujawnienie, co naprawdę kryje się za tym projektem, czyli dochody budżetowe przyszłego roku. Krzysztof Pietrzak (już nie SLD) zapytał, czy pieniądze ze sprzedaży części kąpieliska przy Korfantego też zaplanowano w projekcie budżetu, uzyskując od wiceburmistrza odpowiedź „tak”. Zgody na sprzedaż RM nie wyraziła. Trójka radnych była „za”, dziesiątka „przeciw”, a „czwórka” głosowała „wstrzymuję się”.
I na tym tę część narzekałek kończę. Na zakończenie zapraszam w następnej. Ponieważ zaś to już po Bożym Narodzeniu będzie, wszystkim czytającym życzę miłych, spokojnych i rodzinnych świąt.
Do przeczytania.
1/21 Rady Miejskiej
Masz prawo komentować. Masz prawo się z kimś i czymś nie zgadzać. Masz prawo przekonywać do swoich racji, ale nie masz prawa obrażać czegoś lub kogoś. Komentarz jest Twoją prywatną opinią, redakcja portalu nie ponosi żadnej odpowiedzielności za treści w nich zawarte. W skrajnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo usuwania komentarzy, blokowania możliwości ich umieszczania. Zatem dobrze się zastanów nim kogoś lub coś obrazisz. To od Ciebie zależy jak to miejsce będzie wyglądało. |
| Dopisano () >> |
 |
|